Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 847 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

O MAŁO CO

niedziela, 27 października 2013 14:43

Spotkanie rodzinne w myśliwskim dworku było pełne wspomnień i pytań typu: … a co u ciebie słychać… Wiadomo, że u mnie słychać dużo, ale nie zawsze chcę o tym mówić. Jednak rodzinie mówi się więcej. Tym razem wolałam słuchać. Może przygnębiały mnie wypchane zwierzęta. Wolałabym, żeby po pomieszczeniach kicały zające lub biegały sarny. Żywe. Niestety, z moimi znajomymi myśliwymi nigdy się nie dogadam. Oni zawsze mają jedno i to samo wytłumaczenie, że zdrowe zwierzę ucieknie. A stare i chore da się podejść i ustrzelić. Ja też jestem stara, więc mam być na odstrzał?! Co za głupie tłumaczenie! Ale dzisiaj nie o tym, bo zaraz się zdenerwuję i nie napiszę o mojej niedawnej przygodzie. Tylko błagam!! Weźcie na mnie poprawkę i nie dobijajcie mnie złośliwymi komentarzami.

Gdy ktoś z rodziny zapytał mnie o moją słynną cytrynową nalewkę odparłam, że tym razem chcę zrobić miętową. Lecz mam problem, bo nie mam takiej dużej ilości świeżej mięty. Zarzucono mnie pytaniami. Dlaczego tylko świeża i ile jej trzeba.

I tutaj małe wyjaśnienie. Jakiś internauta opisywał zalety nalewki zrobionej ze świeżej mięty. Że piękny kolor, wspaniały zapach i wyśmienity smak. Zaciekawił mnie. Chciałam też spróbować. Gdy zapytano mnie o ilość próbowałam sobie przypomnieć co internauta napisał. Pokojarzyłam, że kilogram. I wystrzeliłam z tym kilogramem, że tyle potrzebuję. Za dwa dni w moim domu pojawiła się reklamówka pełna mięty. Gdy na nią spojrzałam – oniemiałam. Co ja zrobię z taką ilością?! Rzuciłam się do internetu. Znalazłam ten przepis i dokładnie przeczytałam. Pan pisał iż z kilograma mięty wybiera dwadzieścia gałązek, obcina małymi nożyczkami listki i zalewa alkoholem. Resztę suszy na swoją ulubioną herbatkę!!! Niech go……!!!! Nie cierpię miętowych herbatek!!! Może one i zdrowe, ale mój organizm ich nie trawi!!

Jakoś to przełknęłam. Ususzę i rozdam znajomym. Sądziłam, że sprawa mięty jest definitywnie zakończona. Będzie nalewka i herbatka. A jak jest z moimi przeczuciami? Na następny dzień dostarczono mi jeszcze dwie torby pełne mięty!!! Jak to dobrze, gdy się ma tak kochającą rodzinkę, która próbuje mnie uszczęśliwić!!!  Cały dzień i całą noc obcinałam małymi nożyczkami liście. Potem śniły mi się koszmary. A konkretnie całe pola mięty!!! Na samą nazwę tego podobno cudownego zioła robi mi się niedobrze!!! Ale nalewkę zrobiłam. A jakże. Tylko o mało co nie stałam się alkoholiczką. A konkretnie?

Zgodnie z przepisem wrzuciłam listki do naczynia, wsypałam cukier i zalałam alkoholem. Przez trzy dni potrząsałam od czasu do czasu słojem. Potem wszystko przecedziłam, dolałam nieco wody. Miała być zimna i przegotowana. I była. Rozlałam do butelek. Spróbowałam. Paskudztwo! Smak kropli żołądkowych. Zaczęłam doprawiać zawartość pierwszej butelki. Dodałam cukru i nieco soku z cytryny. Spróbowałam. Nieco lepsze, ale jeszcze nie to. Może więcej cukru? Spróbowałam. Za słodkie. Dodałam kilka kropli soku. Niezłe. Pierwsza butelka gotowa. Zakręciłam i odstawiłam. Pora na drugą. Znów cukier i sok z cytryny. Wydawało mi się, że nieco za słabe. Może wlałam za dużo wody? Czyli w nalewce jest za mało alkoholu. Dolałam nieco spirytusu. Spróbowałam. Chyba za mało soku. Dodałam. Spróbowałam.  Jest ok. Pora na trzecią. Butelki  uśmiechały się do mnie. Ja oczywiście do nich. Byłam wesolutka jak szczygiełek. Noooo…. Aromatku!!! Chyba przegięłaś!!! Poszłam do barku po kieliszek. Napełniłam nalewką i ruszyłam do pokoju Starszego. Wypił, skrzywił się i stwierdził, że smakuje jak lekarstwo. Wróciłam do kuchni i znów cukier, sok i spirytus. Potrząsnęłam butelką i nalałam do kieliszka.

… lepsze, ale czegoś brakuje… orzekł Starszy. Jeszcze kilka prób i werdykt, że jest dobrze. Trzecia butelka odstawiona. Zabrałam się za czwartą. Starszy dzielnie próbował, ale przy piątej zbuntował się.

… co z ciebie za matka! Rozpijasz własne dziecko!...

… to do kogo mam iść?...

… nie wiem, ale ja mam dosyć!..

 Piątą zajęłam się sama, ale szóstej nie ruszyłam. Nie dałam rady. Poszłam spać. Śniły mi się gadające butelki, pola mięty i internauta, który zachwalał swoją miętową nalewkę. Tylko dlaczego na drugi dzień tak bardzo bolała mnie głowa?


Podziel się

komentarze (19) | dodaj komentarz

A NIECH TO...

sobota, 19 października 2013 1:52

Niech to! Z worda cały wpis poszedł w kosmos. Zawołałam na pomoc Starszego. Sprawdzał, próbował odzyskać. W końcu stwierdził, że ma bardzo inteligentną, nieprzeciętną i nieziemsko zakręconą matkę, która nawet w takim zwykłym programie potrafi zrobić niewiarygodne rzeczy. Nie wiem czy to był komplement? A może powinnam się na niego obrazić? Fakt faktem. Kilka godzin pisaniny zabawia teraz kosmitów. Na pewno rżą ze śmiechu. Żeby było śmieszniej drugi post napisałam bezpośrednio na blogu. Już miałam zapisać wszystko w pamięci - laptop rozłączył się z internetem. Znów sunę do Starszego. Popatrzył na mnie z politowaniem i orzekł iż blogowisko nie jest dla mnie. Nie mam pisać i basta. A to wredna żmija! Przepraszam, rodzaj męski. Wredny wąż! Muszę ochłonąć.

A może przedmioty martwe dają mi sygnał, że faktycznie pisanie blogu nie jest dla mnie? Nie wiem. Przemyślę sprawę i dam znać. Jeszcze tylko skoczę do Was i idę spać. O siódmej zaczynam dyżur. Przytulanka na pewno się ucieszy, gdy rano obudzę ją gilgotkami. Ile godzin snu przede mną? W najlepszym wydaniu - cztery. Jak na mnie to i tak dużo.

Przemyślałam sprawę blogu. W niedzielę spróbuję znowu. Życzę dobrej i spokojnej nocy.  


Podziel się

komentarze (16) | dodaj komentarz

czwartek, 19 października 2017

Licznik odwiedzin:  110 827  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Piszę o swoim życiu , o zmaganiu się z codziennością i o radościach . Dzielę się wspomnieniami śmiesznymi lub smutnymi .

Statystyki

Odwiedziny: 110827

Lubię to

Horoskop