Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 259 985 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

KARAIBY

wtorek, 29 listopada 2011 23:51

Śmiejecie się ze mnie i z moich stomatologicznych przygód . A ja jutro znów z duszą na ramieniu stanę w drzwiach gabinetu . Może mój zabójczy uśmiech lub panika w oczach spowoduje , że przystojniak potraktuje mnie niezwykle delikatnie . Pamiętajcie - środa godzina trzynasta zacznijcie trzymać mnie za rękę . A jak będzie bolało , to wyskoczę z fotela i nie bacząc na drzwi i futryny (no z futrynami troszkę przesadziłam) zwieję z gabinetu . To dopiero będzie wstyd . Dlatego trzymanie jak najbardziej wskazane . Nawet to wirtualne . Dzisiaj miałam zamiar pochwalić się prezentami , które zrobiłam mojej przytulance . Jednak wyładowała mi się bateryjka (chyba tak to się nazywa) w aparacie i muszę ją naładować . Ale nic straconego . Będzie następnym razem . Za to będzie o Karaibach .

 Wczoraj zadzwoniła do mnie przyjaciółka z Chicago z którą mam częsty telefoniczny kontakt . Podziękowała za życzenia urodzinowe , które Jej przesłałam i oświadczyła , że płynie na Karaiby . W czasie rejsu będzie świętowała następną jesień swojego życia .  

... tylko nie zapomnij o zdjęciach ... przypomniałam .  

... specjalnie dla ciebie zrobimy bardzo ciekawe ujęcia . Biorę też kamerę , więc spodziewaj się jakiegoś ekstra filmiku ...  

 Wiem , że spędzi dwa tygodnie wylegując się na piasku i mocząc nogi w wodzie . A u mnie za oknem szaro , ponuro i niezbyt przyjemnie . Nie , nie zazdroszczę , bo to nie leży w moim charakterze . Ale moje styczniowe urodziny też byłyby przyjemne na Karaibach . A jakie zdjęcia bym przywiozła . I jakie przygody bym przeżyła .(*-*)

Za to jutro czeka mnie następna przygoda . Co prawda nie egzotyczna , ale zawsze przygoda .      


Podziel się

komentarze (16) | dodaj komentarz

PIERWSZA OPOWIEŚĆ

poniedziałek, 28 listopada 2011 20:55

Najpierw historia stomatologiczna . Może zacznie się niezbyt ciekawie , ale od czegoś muszę zacząć .

 Świdrujący ból zęba , to niezbyt miłe uczucie . Tym bardziej , że to dwójka , więc obawa usunięcia spędzała mi sen z powiek . Szłam z duszą na ramieniu . Na szczęście nie miałam czasu na rozmyślania , bo od razu znalazłam się w gabinecie .

Ale oprócz mojej przesympatycznej doktor Ewy dojrzałam mężczyznę . Wysoki przystojny brunet , o śniadej cerze w wieku mojego syna . Kitel świadczył , że to także lekarz .

... nazywam się ... i będę miał przyjemność zająć się panią ... powiedział witając się ze mną . Podałam mu rękę i spojrzałam przerażona za oddalającą się  doktor Ewą . Ona uśmiechnęła się do mnie i powiedziała , że zostawia mnie w bardzo dobrych rękach .

... chyba jako królika doświadczalnego w rękach studenta stomatologii ... pomyślałam smętnie .  Przełamałam odruch ucieczki i ulokowałam się w fotelu . Poinformowałam , że biorę antybiotyki i na co jestem uczulona . Oraz , że ząb przy leczeniu zawsze sprawiał problemy . Niech facet wie , że ma trudny orzech do zgryzienia . Ale nie wymiękł , tylko zrobił zdjęcie . Potem poprosił (a jednak;-)) doktor Ewę i wspólnie pochylili się nad monitorem oglądając bohatera dnia . Dosyć długo debatowali i stwierdzili jednogłośnie , że ... będzie dobrze ...

 To dobrze , że dobrze . Jeszcze mnie przeprosił , że sprawi mi ból , ale musi zrobić zastrzyk . No , przyjemne to nie było , lecz bardzo się starał i był niezwykle delikatny . Po chwili zapytał , czy się dobrze czuję . Kurczę ! Leżę na dentystycznym fotelu , pół nosa i pół wargi mam sparaliżowane . Przede mną wizja usuwania nerwu , a on się mnie pyta czy dobrze się czuję ?!

 Spojrzałam lekkim zezem i odparłam , że ... wyśmienicie ... Chyba mi nie uwierzył .

 Samo dostanie się do kanału i otwarcie go - ponad pół godziny . A nie ostrzegałam , że to trudny przypadek ? Na szczęście było bezboleśnie . Całość zabiegu ? Plus minus około godziny . Po usunięciu nerwu - następne zdjęcie i znów narada . Założenie lekarstwa i następna wizyta w środę .

 Gdy podczas zabiegu leżałam w fotelu z zamkniętymi oczętami czułam na swojej dłoni czyjąś rękę . Delikatny wirtualny dotyk . I jakby cichy szept , że nie mam się bać . Ktoś z Was ma dużą moc oddziaływania na mnie i darzy mnie sympatią . Dziękuję i proszę o to samo w środę po godzinie trzynastej .@)-->-->--   


Podziel się

komentarze (12) | dodaj komentarz

NOC

poniedziałek, 28 listopada 2011 1:25

Jest noc . Cały dom śpi i tylko ja przy laptopie . Przez kilka ostatnich dni czułam się jakbym w biegu wskoczyła do jakiegoś expresu i nie mogła z niego wyskoczyć . Czas pędzi z zawrotną prędkością , a ja z trudem nadążam z najpilniejszymi sprawami . Ale od jutra ... przepraszam - od dzisiaj zacznę nadrabiać wszystkie zaległości . I oczywiście przeczytam wszystkie Wasze wpisy . 

Za oknami noc , wiatr gwiżdże w kominie  . Oczy mi się zamykają . Ale  na zakończenie króciutka rozmowa z moją przytulanką .

 ... babciu , dlaczego nie masz dziadka ? Chciałabym mieć jeszcze jednego ...

 ... a jeden ci nie wystarczy ? Przecież pokazałam ci zdjęcie dziadzia Jana . I byłyśmy na cmentarzu ...

... no wiem , ale chcę prawdziwego ...

... jak babcia znajdzie jakiegoś miłego i sympatycznego dziadka , to ci go pokaże ...

Chwila ciszy . Wnusia intensywnie myśli . Po chwili mówi :

... wiesz , lepiej jak ja ci go poszukam . Bo ty się za bardzo nie starasz ... :-D


Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

CIĄGLE SZYBKO

piątek, 25 listopada 2011 23:35

Teraz na szybko , bo praca mnie pogania . Robię już drugi rękaw do tuniki . Spódniczka gotowa i z przyjemnością stwierdzam , że nieźle mi  wyszła . A impreza w sobotę po południu . Lecz jeszcze muszę tuniczkę wyprasować , zszyć i wykończyć przy szyi . Czyli sporo pracy , a na dokładkę  co chwilkę moja przytulanka ląduje na piętrze , bo rodzice zajęci . I nie mogę przy wnusi robić na drutach , bo to ma być niespodzianka .

Sprawa mojego zęba też niezwykle pogmatwana i z zaskakującym zakończeniem . Ale czego się można po mnie spodziewać ? Przecież nie może być zwyczajnie :-D. Taki mój charakter i takie dziwne przygody . Opowiem w następnym wpisie , bo teraz idę do mojej włóczki i drutów . Szepnę tylko , że w czwartek czułam Waszą obecność . Odczucie - jakby ktoś trzymał mnie za rękę . To było bardzo miłe .


Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

WIARA

środa, 23 listopada 2011 22:11

Chyba Wasza wiara we mnie czyni cuda , bo dzisiejszy dzień zaliczam do udanych . Rano dwugodzinna terapia muzyką "Romantique Instrumental Hits" oraz kłębek wełny . Druty śmigały mi w rękach . I powstała spódniczka , którą muszę wyprasować i pozszywać . Jutro zabiorę się za następny prezent dla mojej przytulanki . Jednak zamiast bezrękawnika zrobię tunikę . A jak już wszystko będzie gotowe - zrobię zdjęcie (chyba , że nie będzie się za bardzo czym pochwalić) .  

Na kartce papieru zrobiłam rozpiskę co pilne , a co może poczekać . Wizyta u mojej doktor Ewy jutro przed dziesiątą rano , czyli jestem "przedpacjentką" . Trochę serducho truchleje , ale gdy usłyszę :

 ... proszę zamknąć usta . Już po wszystkim ...  to będzie następny miły moment . Czy pisałam o tym jak moja Mama przyzwyczaiła mnie do chodzenia do dentysty ?

 Gdy byłam dzieckiem dostawałam od dentysty za każdego leczonego czy usuniętego zęba pieniądze . Dlatego biegałam na kontrolne wizyty bardzo systematycznie . Dopiero będąc nastolatką dowiedziałam się , że to moja Mama dawała pieniążki .:-D

Ale nawyk chodzenia pozostał do dzisiaj . Chociaż to ja teraz płacę za wizytę . Jednak jutro , czyli w czwartek  koło godziny dziesiątej rano pomyślcie o mnie ciepło . Znając Wasze pozytywne nastawienie do mojej skromnej osoby wiem , że ta energia dotrze do mnie i wszystko będzie ok .

 Nie myślcie tylko , że jestem cykor  . Ale troszeczkę (tak ciut , ciut) się boję . Chyba pierwszy raz dopadło mnie takie uczucie .


Podziel się

komentarze (11) | dodaj komentarz

COŚ NIE TAK

wtorek, 22 listopada 2011 22:49

Podpowiedzi na dobry nastrój przyjęłam , na spotkaniu też byłam . Niby wszystko się udało , niby powinnam być w optymistycznym nastroju , niby ... Ale nie jestem . Coś jest nie tak i nie wiem co .

Gardło ? Zmęczenie ? Zniechęcenie ? Przewidywalność ?

 Na dokładkę jakiś ząb dał o sobie znać i jutro muszę pędzić do stomatologa . Chyba wszystkie plagi egipskie na mnie się uwzięły . Zero mojej zwykłej radości życia , bo teraz dzieje się ze mną to , czego bardzo nie lubię . Nawet kocica wyczuwa mój nastrój i próbuje mnie rozweselić . Właśnie bawi się swoim ogonem i co chwilę na mnie zerka .

Muszę się zmobilizować , bo w niedzielę wnusia kończy cztery latka i chcę jej zrobić na drutach szałową spódniczkę i bezrękawnik . Włóczkę już mam , pomysł też . Tylko chęci zabrakło .

I właśnie takiej siebie nie lubię . A mówiąc dosadniej - nie cierpię ! Dlatego od jutra - zmiana nastroju . Lubię miłe niespodzianki i jedną już mam . Okazało się , że mam trzeciego syna :-] .

Sama jestem zdziwiona , ale kliknęłam na KOPRUCHA i widzę , że mój były uczeń Krys nazwał mnie swoją matką chrzestną . Oczywiście w satyrycznym tego słowa znaczeniu . Nawet zdjęcie przesłał .

Co prawda , gdy Go ostatnio widziałam , to był nieco starszy .

I powraca jeszcze sprawa Niebieskookiego . Wiem , że byłaby to niezwykle barwna i ciekawa opowieść , którą przedstawiłabym z mojego punktu widzenia . Jednak ujawniłam się poprzez Magazyn Satyryczny "Kopruch" i muszę liczyć się z tym , że osoba o której napisałabym zostałaby rozpoznana . Bez akceptacji tej osoby - nie mogę tego zrobić . Nie naruszę czyjejś prywatności . Bardzo mi przykro .

Ale może kiedyś stworzę anonimowo nowy bloog i wtedy przeczytacie nie wiedząc , że to moja historia ;-).


Podziel się

komentarze (14) | dodaj komentarz

NIEBIESKOOKI

niedziela, 20 listopada 2011 20:31

Uśmiecham się do Waszych komentarzy i dziękuję za życzenia szybkiego powrotu do zdrowia oraz podpowiedzi = co z chorym gardłem zrobić . Na pewno wypróbuję , bo jak wiadomo nikt nie lubi chorować . A szczególnie ja , gdyż za sprawą choróbska moje plany zmieniają się jak w kalejdoskopie .

Zaintrygowały Was moje słowa , że niebieskie oczy źle mi się kojarzą . Uspokajam - tylko męskie .

 Teraz powinna nastąpić długa i bardzo ciekawa opowieść z niesamowitymi uczuciami w tle . Niestety , tym razem żadnej historii nie będzie . Zostawiam ją zamkniętą w mojej szufladzie dni ... szczęśliwych lub nieszczęśliwych  ... Na to też nie odpowiem . Mogę tylko zdradzić , że ta znajomość miała kluczowe znaczenie dla całej mojej przyszłości . I żeby była pełna "oczna jasność"  mój Mąż oczęta miał w kolorze orzechów laskowych . A moje - jak bezksiężycowa noc . To tyle wyjaśnień .

Na wtorek wstępnie umówiłam się z moimi przyjaciółkami na pogaduchy w naszej ulubionej meksykańskiej restauracji . Tym razem muszę odpuścić sobie wypicie lampki czerwonego wina , bo z antybiotykami źle się łączy . Ale dobra kawa i spotkanie z bratnimi duszami na pewno poprawią mi humor , który ostatnio bardzo szwankuje . Chyba też zachorował .

 A może to jesienna chandra ? Ma ktoś przepis na poprawę nastroju ? 


Podziel się

komentarze (17) | dodaj komentarz

ROZMOWA Z WARZYWAMI W TLE

piątek, 18 listopada 2011 21:07

Nim na mnie naskoczycie , to wyjaśniam , że gardło cały czas mnie boli . A szyby myłam tylko od strony holu . Ale mam już dosyć obchodzenia bałaganu "szerokim łukiem" , więc wzięłam się za działanie . No po prostu mnie nosi . Do ogrodu grabić liście - nie . Mycie okien - nie . Zostaje tylko praca porządkowa w domu , pisanie , czytanie , robienie na drutach . Czuję się jak babcia , która ma sto lat . To zabronione , tego nie wolno , a tamto szkodzi . ]:-> 

Dzisiaj kontrolna wizyta u mojej przemiłej lekarki i następny zestaw antybiotyków , oraz innych leków .

... dlaczego to choróbsko tak kurczowo się mnie trzyma ?... zapytałam totalnie wkurzona .

... to angina , którą najlepiej zwalczyć antybiotykami z penicyliną . A pani jest na nią uczulona . Dlatego kuracja będzie długa ...

... czy to przez ten mój nieszczęsny remont ?...

...na pewno nie pomógł . Ale jakaś bakteria w pani gardle się zagnieździła i nie ma ochoty się wynieść ...

... przecież ja nie mam migdałków , to skąd angina ? ...

 Lekarka uśmiechnęła się i zrobiła mi obszerny wykład . Oszczędzę Wam tych wszystkich fachowych terminów . Jednak zła jestem , że jakaś zołza polubiła mnie tak bardzo , że z mojego gardła wynieść się nie chce . Wykurzę ją wcześniej lub później (lepiej wcześniej).

Potem apteka i targ . I oczywiście mój uśmiechnięty pan od warzyw . Marchew , pietruszka , cebula , buraki , jabłka , papryka ... I grubo ponad dwa i pół kilograma . Westchnęłam :

... przydałby się teraz jakiś mężczyzna ...

... jedno słowo , a zostawiam wszystko i odnoszę warzywa do domu ... zaoferował sprzedawca z uśmiechem .

... mam lepszy pomysł . Jestem samochodem , więc proponuję swoje usługi ... usłyszałam z boku . Spojrzałam . Nooooo.....

... a mnie to nikt nie chce pomóc ... Wszyscy popatrzyliśmy na stojącą obok staruszkę . Zapadła cisza .

... wie pani , oni tylko tak żartują . Przecież ten pan straganu nie zostawi . A na tego drugiego - żona w samochodzie czeka ... próbowałam załagodzić niezręczną sytuację .

... no tak ... szepnęła staruszka i odeszła .

... nikt na mnie nie czeka , bo jestem wdowcem ... powiedział samochodziarz patrząc na mnie niebieskimi oczami .

Niebieskie oczy źle mi się kojarzą . Zabrałam siatki i bez słowa odeszłam .


Podziel się

komentarze (13) | dodaj komentarz

URATOWANE ŻYCIE

czwartek, 17 listopada 2011 19:14

Dzisiejsze słońce pokazało mi od czego zacząć . I zaczęłam . Na pierwszy rzut poszło okno w holu . Firana do automatu , a ja do mycia szyb . Nie byłoby w tym nic ciekawego , gdyby nie sąsiad , który idąc chodnikiem pomachał mi ręką i coś powiedział . Nie usłyszałam , więc otworzyłam okno . I nagle potężny gwizd , który odrzucił mnie do tyłu . Na szczęście nie stałam na taborecie , tylko na najniższym drewnianym schodku kupionym w Ikei . Stabilna i szeroka podstawa zapobiegła mojemu upadkowi . Czesiu , serdeczne dzięki za przestrogę . Potwierdzam , że gdybym stała na taborecie to w najlepszym przypadku zespół chirurgów miałby sporo do roboty przy moich doczesnych szczątkach . Sąsiada także przystopowało :

... ale u pani głośno ...

Parsknęłam śmiechem .

 ... zapatrzyłam się na pana i zapomniałam wyłączyć alarm ...

... to ja jeszcze tak działam na kobiety ? ... zdziwił się ponad osiemdziesięcioletni pan .

 ... nie wiem jak na inne , ale ja dla pana straciłam głowę ...

Wiem  , że sąsiad ma duże poczucie humoru więc zaraz zripostował : 

... kurcze , lecę pochwalić się żonie !... i z uśmiechem na twarzy podreptał do domu .


Podziel się

komentarze (13) | dodaj komentarz

LISTOPAD

środa, 16 listopada 2011 23:00

A propos wczorajszego wpisu . W mailu nie było nic niewłaściwego , wręcz przeciwnie . Ale pisząc do mnie anonimowo proszę nie oczekiwać odpowiedzi . Na anonimy nie odpowiadam - taka moja zasada .

Dziękuję także Notarii za wspaniałą ucztę duchową . Słuchałam stojąc przy oknie . Patrzyłam na ciemny ogród i wydawało mi się , że głos zmienia się w świetliki , które tańczą wśród drzew . Oczywiście świetlików nie było - to moja wyobraźnia płatała mi figle . Ale każdy ma prawo odbierać muzykę po swojemu . Ja odbieram obrazami .

 Lecz miało być o listopadzie . Takim smutnym , bo związanym z trudnymi sprawami . Wczoraj poszłam na cmentarz . Szłam alejkami i widziałam zwarzone mrozem kwiaty . Smutny widok . Najwyższy czas zabezpieczyć wazony przed popękaniem . Co prawda marmur nie jest skory do pęknięć , ale lepiej licha nie kusić . Z trudem powyciągałam kwiaty , gdyż lód solidnie je trzymał i folią przykryłam wazon . Wszystko dokładnie owinęłam , żeby woda nie dostała się do środka . Z Męża pomnika zebrałam dziesiątki wypalonych zniczy . Widocznie przyjaciele pamiętali . Tak samo u Mamy i u Ojca .

I następna sprawa załatwiona . Potem przyjdę przed świętami , bo taka u nas tradycja , żeby w wigilijny wieczór na grobie najbliższych paliły się znicze .

I ostatnia najmilsza wiadomość - mój były uczeń Krys postanowił dołączyć do Koprucha . Jest już pierwsze Jego opowiadanie o gołębiach i gołębiarzach . Pisane niezwykle dowcipnie gwarą śląską , ale tą bardziej zrozumiałą . Polecam z całego serca .

A o Krysie napiszę innym razem . Ponieważ nie mamy jeszcze Jego życiorysu , ani zdjęcia szepnę Wam na ucho , że to bardzo sympatyczny i przystojny mężczyzna ;-). Miłego czytania .


Podziel się

komentarze (4) | dodaj komentarz

niedziela, 23 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  109 557  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Piszę o swoim życiu , o zmaganiu się z codziennością i o radościach . Dzielę się wspomnieniami śmiesznymi lub smutnymi .

Statystyki

Odwiedziny: 109557

Lubię to

Horoskop

Wodnik

Nie lekceważ uderzenia przez skrzydło motyla....Wszak nawet kamień ulega sile kropelek wody. To co otrzymasz z łatwością - nigdy nie przysporzy ci prawdziwej satysfakcji.

więcej na horoskop.wp.pl