Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 847 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

RADIOWA PRZYGODA

środa, 29 lutego 2012 15:13

Patrząc Waszymi oczami też byłabym wkurzona , gdyby ktoś coś napisał i nie do końca wytłumaczył . Patrząc moimi ... nie do końca mogłam o wszystkim powiedzieć . A gdyby się nie udało ? Gdyby wyszedł bubel i audycję odrzucono by na starcie ? Czyli totalna porażka i wstyd , że się nie powiodło . Teraz spokojnie mogę stwierdzić , że jest dobrze i pierwszy odcinek wchodzi na antenę 10 marca .

 Założenie jest takie , że raz w tygodniu w sobotę przedstawiamy nowy odcinek słuchowiska "Bugdołowo familijo" . Tłumacząc na język literacki "Rodzina Bugdołów" . Powtórki prawdopodobnie będą w niedzielę . Ale może się to jeszcze zmienić .

 Jest to saga o śląskiej wielopokoleniowej rodzinie . Będą pokazane aktualne sprawy polityczne i problemy dnia codziennego na tle życia tej przeciętnej śląskiej familii . Może nie do końca przeciętnej;-). W trakcie dyskusji nad scenariuszem poprosiłam scenarzystę o to bym mogła zagrać siebie . Nie śmiejcie się . W rodzinie Bugdołów jestem sobą . Może tak nie do końca , ale na dziewięćdziesiąt procent .

 Mam możliwość robienia zmian w scenariuszu , czy podpowiadania swoich pomysłów . I tu ukłon w stronę Czesi , która niejako wywróżyła te scenariusze .  Co prawda filmowe , ale może po radiowych przygodach przyjdzie czas na film ?

Jednak z nowymi pomysłami wiążą się pewne problemy . A prawda jest taka , że z wszystkim nie nadążam . Jeżeli poświęcę się swoim pasjom , zainteresowaniom to co z obowiązkami ? Co z domem , remontami , ogrodem . Jako osoba samotna zdana jestem tylko na siebie . A mój czas nie jest z gumy . Muszę coś odłożyć na półkę . Lecz co ? Bycie mamą , babcią , właścicielką domu ? Może przestać pisać na blogu lub odciąć się od "Koprucha" ? Zrezygnować z przyjaciół ? Nawet na malowanie nie mam już czasu . 

Muszę to dokładnie przeanalizować i poukładać . Wiosna w ogrodzie , a w mojej głowie tysiące myśli .

I oczywiście ... zapomniałabym o moim ostatnim wierszydle w "Kopruchu" . "Łostuda z kotym" czyli "Problem z kotem" . Kto nie wie jak wejść do "Koprucha" to z boku mojego wpisu w ulubionych stronach jest Magazyn Satyryczny . Wystarczy na niego kliknąć . A tam będzie jedyna kobieta wśród mężczyzn . Czyli łatwo zgadnąć ...


Podziel się

komentarze (27) | dodaj komentarz

TROSZKĘ SZCZEGÓŁÓW

poniedziałek, 27 lutego 2012 21:03

Może dzisiaj z pisaniną będzie lepiej , bo wczoraj sporo czasu poświęciłam na coś co WP mi zjadło . Dlatego zostawiłam tylko krótką notatkę . I nie będę rozwodziła się nad tym jak mi poszło , bo okazuje się że i tak wiecie lepiej ode mnie :-D.

 No dobrze . Zdradzę tylko tyle , że eksperyment jest związany z radiem . A szczegółowo opowiem wtedy , gdy sprawa się wykluje . I to na razie wszystko .

 We  wtorek czeka mnie dzień pełen przyjemności . Tak jak kiedyś pisałam przyjechał do Polski dawny przyjaciel mojego zmarłego Męża i telefonicznie poprosił o spotkanie . Oczywiście zgodziłam się , bo nie ma jak sympatyczne wspomnienia w miłym gronie . Tak , to ten miły pan , który dzwoniąc do mnie pyta :

... czy kawę zaparzyłaś ? Możemy porozmawiać ?...

 A ja siedząc w fotelu i pijąc kawę wspominam stare dobre czasy . Gdy byliśmy młodzi , kochaliśmy góry i przygody .

O zdjęciach pamiętam i gdy po spotkaniu uda mi się je  zeskanować to wrzucę na blog . Zapewne będą też opowieści o zdobywaniu górskich szczytów i przygodach które zapamiętaliśmy . Nie ma jak sympatyczne spotkania po latach .


Podziel się

komentarze (12) | dodaj komentarz

MOIM SKROMNYM ZDANIEM

niedziela, 26 lutego 2012 20:29

Moim skromnym zdaniem eksperyment się powiódł i chyba wypadłam nieźle . A może dobrze lub bardzo dobrze ?

Nie mnie oceniać samą siebie , bo to niezwykle trudne . To zostawiam osobom , które na tej dziedzinie znają się lepiej ode mnie . Jednak muszę poczekać jeszcze kilka lub kilkanaście dni . Bo koło machiny musi ruszyć i wtedy się okaże jaka będzie reakcja . Przecież nie paraduje się w sukience po pierwszej przymiarce ;-).

 Dlatego nie miejcie do mnie żalu iż jeszcze nie zdradzam szczegółów . Ale tak jak obiecałam wszystko ujawnię , gdy nadejdzie pora . Na razie adrenalina opadła i czuję się nieco zmęczona .

Już trzy razy coś (WP) zjadło moje wpisy i jestem maksymalnie wkurzona . Kończę , bo będę pisała po raz piąty ]:->


Podziel się

komentarze (15) | dodaj komentarz

EKSPERYMENT

czwartek, 23 lutego 2012 0:21

Moi Drodzy . Dzisiaj nie będzie opisu wesołej przygody ani żadnej historii z życia wziętej . Chociaż kilka niezwykłych przeżyć wyskoczyło z szuflady i pcha się do blogu . Niestety , szufladę zamykam i na kilka dni milknę . Po prostu przygotowuję się do swojego nowego nieco szalonego eksperymentu i potrzebuję trochę czasu . 

Jeżeli wszystko się powiedzie to na pewno o tym napiszę .

 Nie wiem , czy mi się uda . Nie wiem , czy sprostam pokładanym we mnie oczekiwaniom . Ale wiem jedno , że dam z siebie wszystko .

Czy wiecie , że pierwszy naleśnik jest zawsze wyrzucany do kubła , bo nigdy się nie udaje ? Mój (naleśnik w przenośni) musi być perfekcyjny i dlatego potrzebuję Waszego wsparcia . W sobotę myślcie o mnie z sympatią i z pozytywnym nastawieniem do moich pomysłów .

Liczę na Was0:-).


Podziel się

komentarze (22) | dodaj komentarz

MONOLOG

poniedziałek, 20 lutego 2012 20:16

... gdzie jesteś ?! ... krzyczę zamykając drzwi do holu . 

Cisza . A jeszcze przed chwilką słyszałam tupot . Co jest ?!!

... wracaj !!!

Żadnego odzewu . Wbiegam na piętro .

... niech no ja cię złapię , to masz przechlapane ... odgrażam się zasapana .

 Chodzę po pokojach . Nikogusieńko . Czyżbym miała zwidy czy omamy ? Ale wyraźnie widziałam jakiś cień przemykający się przez otwarte drzwi . Serce zaczęło mocniej bić .

Jednak nikogo nie znalazłam . Dom pusty . Koniec szukania . Widocznie wydawało mi się . Usiadłam w fotelu i zamknęłam oczy . Chyba jestem przemęczona . Sięgnęłam po filiżankę z kawą . Nagle na ramieniu poczułam dotyk . Zerwałam się z krzykiem strącając na dywan filiżankę .  Odwróciłam głowę i zobaczyłam ... Kazika siedzącego na poręczy fotela . Widocznie mój krzyk wystraszył go równie mocno , bo nastroszył futro , a ogonem mógł z powodzeniem obdzielić dwie wiewióry .

... chcesz , żebym z tego świata zeszła na zawał ?!... krzyknęłam zdenerwowana .

Zeskoczył z fotela i pobiegł w stronę schodów . Ja za nim . Jeszcze mi łobuz teren poznaczy . Doskonale wie , że nie wolno mu na piętro przychodzić . Pędzimy po schodach prosto do holu . I tutaj nie ma odwrotu ani schronienia . Stoję przy schodach , a drzwi do wiatrołapu zamknięte .

... Mam cię wytargać za te frędzlowate uszy ? ... pytam zbliżając się powoli do winowajcy . Patrzy na mnie swoimi złotymi dzikimi oczętami . Podchodzę do niego bliżej .

A Kazik ... staje na dwóch łapach i prostując się sięga mi do pasa . Podkłada swój ogromny łeb pod moją rękę głośno gruchając .

No i ... targać go za te uszy , czy pogłaskać po łepetynie ? 


Podziel się

komentarze (27) | dodaj komentarz

CHARAKTER CZY WYGLĄD ?

sobota, 18 lutego 2012 20:10

Po wczorajszym dniu nieco odpoczęłam .

Wiem , że lubicie czytać o moich przygodach sprzed lat . Dlatego dzisiaj będzie wspomnieniowo . Ta historia jest dedykowana Sarze , która zagląda do moich wcześniejszych  wpisów i zostawia sympatyczne komentarze .

 Działo się to jakieś cztery lata temu , czyli ponad rok od śmierci mojego Męża . Nadal z trudem dochodziłam do siebie . Przestałam pisać , malować . Jedyną przyjemnością było radio i audycje na żywo do których przygotowywałam się bardzo starannie .

 Przyjaciele i rodzinka próbowali mnie zmobilizować do bardziej aktywnego życia . Pewnego razu moi dalsi znajomi zadzwonili do mnie z prośbą . Chcą mi przedstawić pana , który tak jak ja jest samotny . Najpierw się oburzyłam , że wtrącają się w moje życie . Jednak nie rezygnowali . Po jakimś czasie zadzwonili ponownie .

... co ci szkodzi spotkać się przy kawie ? Będziemy my , jeszcze jedno małżeństwo i ten pan ...

Znów odmówiłam . Byli namolni . Podczas trzeciej rozmowy zgodziłam się , bo wiem że nie daliby mi spokoju . Jednak miałam pewien plan . Wcześniej upewniłam się , że ów pan mnie nie zna . Mieliśmy się wszyscy spotkać w kawiarni .

Była późna jesień . Ubrałam się wizytowo , bo tak wypadało . Lekki makijaż i moja normalna fryzura . Czyli włosy spięte w formie koczka . W szafie znalazłam ponadczasowy długi płaszcz , kilka dodatkowych rzeczy wrzuciłam do przepastnej torby i pojechałam .  Ponieważ spotkanie miało mieć miejsce w innej miejscowości to trochę czasu zajęło mi szukanie owej kawiarni .

 Przed samym wejściem wyciągnęłam z torby stare okulary mojej Mamy , na głowę założyłam chustkę w róże zawiązując ją "po chłopsku" . I tak wystrojona weszłam do lokalu . Dyskretnie rozejrzałam się po sali i widząc znajomych założyłam okulary . Po drodze do stolika mało się nie zabiłam , bo w okularach prawie nic nie widziałam . Moi znajomi zaniemówili , a pan przywitawszy się ze mną przypomniał sobie , że ma coś ważnego do załatwienia . Pożegnał się i zniknął . Zdjęłam okulary , chustkę , płaszcz i przywitałam się ze znajomymi . Teraz byłam sobą .

Znajomi mieli do mnie pretensje , że zrobiłam tak niemądry kawał . A ja zapytałam dlaczego ten niby inteligentny mężczyzna nie dał mi żadnej szansy . Nie próbował mnie poznać . Czy liczy się tylko i wyłącznie wygląd ? A co z charakterem , mądrością , wrażliwością , inteligencją ?

Jeśli mężczyzna ocenia mnie po wyglądzie to ... ja dziękuję . Obejdzie się .

Lecz jeśli kobieta za mój wygląd skreśli mnie z listy swoich znajomych to byłoby mi bardzo przykro . Ale wierzę w mądrość pań . Chyba bardziej doceniają to co ktoś ma w głowie ;-).  


Podziel się

komentarze (28) | dodaj komentarz

NIEZWYKŁY DZIEŃ

środa, 15 lutego 2012 23:18

Wiecie co to gorzka ironia ? Niezwykły dzień kojarzy się z czymś pięknym , wyjątkowym . A mój był ... niezwykły . Ale w brzmieniu bardzo ironicznym .

Ranek normalny , czyli o szóstej już na parterze . W piżamie kładę się obok wnusi i leżąc obmyślam co będziemy dzisiaj robić . Chyba ucięłam sobie lekką drzemkę , bo przytulanka budzi mnie śmiejąc mi się do ucha . Na powitanie mała porcja gilgotek i wstaję odsłaniając rolety . Za oknem białe szaleństwo (o_o). Poza tym stwierdzam , że w domu nie ma prądu . Wypuszczam koty do ogrodu i idę odsłaniać pozostałe okna . Dzięki temu widzę , że brama wjazdowa jest otwarta . To robotnicy wywożący śmieci niezbyt dokładnie ją zamknęli . A Kazik ma prostą drogę na ulicę . Poprzez śnieg do wysokości łydek gnam do bramy ubrana w piżamę i w papcie . Na szczęście na chodniku żywej duszy . Wracam zmarznięta i mokra . Zaczynam od przebrania się i próbuję zagotować mleko na kaszkę . Gdzie zapałki , bo przecież prądu nadal brak . Pędzę na piętro po zapałki . Wnusia nakarmiona , ale zaczyna robić się zimno .

No tak . Pompka w kotłowni nie pompuje ciepłej wody na parter i na piętro . Kaloryfery ledwo letnie . Trzeba zwiększyć temperaturę . Jedyne wyjście to pójść do kotłowni i dołożyć do pieca więcej węgla . Daję wnusi bajkę do kolorowania i idę w stronę piwnicy .

... babciu , nie zostawiaj mnie . Ja się boję ...

Obiecuję , że cały czas będzie mnie słyszała . Schodzę po schodach w całkowitych ciemnościach wydzierając się (śpiewając) na cały głos . W kotłowni znajduję latarkę i wrzucam węgiel do pieca . Uchylam drzwiczki i otwieram wlot do komina . Wracam brudna i zachrypnięta . Koty drapią po szybie próbując dostać się do mieszkania . Stary kocur ma krótką sierść , ale Kazik wygląda jak bałwan . I to bałwan z frędzlami i pomponami . Przez godzinę próbujemy wysuszyć nasze zwierzęta wycierając jednocześnie podłogi i dywany . W tym czasie słyszę dziwny szum . To w kotłowni zagotowała się woda . Pędzę co sił , żeby zamknąć piec i przewód kominowy .  Wnusia krzyczy , że się boi , ja śpiewam na cały głos . Prądu nadal nie ma . Ale gorąca woda wdziera się do kaloryferów na parterze . Zaczyna być ciepło .

Koty znów chcą wyjść do ogrodu . Wypuszczam je i podgrzewam wnusi zupkę . Nim przytulanka kończy jeść koty wracają . Jeszcze bardziej zaśnieżone niż poprzednio . Znów próbujemy ratować sytuację . Z kotów kapie woda , a my zasapane i spocone robimy wszystko żeby nie były mokre .

 Jeszcze muszę odśnieżyć chodnik , bo widzę jak przechodnie z trudem brodzą w śniegu . Sadzam wnusię przy oknie , żeby mnie cały czas widziała i z łopatą ruszam na podbój chodnika .

 Mam dosyć . Serdecznie dosyć . I kocham zimę]:->.

 Za to jutro mam wolny dzień . Od wnusi . Ale w piątek ...


Podziel się

komentarze (28) | dodaj komentarz

IDZIE KU LEPSZEMU

poniedziałek, 13 lutego 2012 23:03

Jeszcze tylko wtorek i środa . A od czwartku dyżur nad przytulanką przejmuje druga babcia . Na razie jeszcze jakoś funkcjonuję , ale te jedenaście godzin dziennie już odczuwam .

Jutro Walentynki . Wnusi kupiłam serce w formie huśtawki na której kołysze się piękna czerwona biedronka . Młodszemu prezent (bo urodził się w tym dniu(*-*)) i w formie żartu worek z czerwonymi kobiecymi ustami . Gdy się klaśnie lub czymś stuknie usta wydają odgłos całusa i z lekkim śmiechem mówią : ... I love you ...

 Dostał to już dzisiaj , bo jutro nie będzie czasu na prezenty . Widziałam , że mu się worek spodobał . Synowa też dostała drobiazg . A jutro z wnusią dla wszystkich upieczemy walentynkowy sernik .

 Czy lubię walentnkowe święto ? Może odpowiem nieco przewrotnie . Każdy dzień jest właściwy do świętowania . A taki , w którym obdarowujemy kogoś uśmiechem , walentynkową kartką lub dowcipnym drobiazgiem jest miłym przerywnikiem codziennego życia . Czy ja coś dostanę ? Nie wiem .

Ale nawet wtedy , gdy nikt o mnie pamiętać nie będzie to przez jedenaście godzin będę z najmilszą istotą pod słońcem . Z małą walentynką , która każdego dnia przytula się i mówi : ... babciu , kocham cię ...  

A wszystkim życzę walentynkowego uśmiechu , całusa , kartki , drobiazgu , lub pięknego wymarzonego prezentu . Niech w tym dniu spełni się Wasze jedyne w sercu skrywane życzenie . Lub otworzy się szuflada szczęśliwych dni i wyfrunie z niej dzień najpiękniejszy i najszczęśliwszy . Bo  wspomnienia to niezwykły dar , który nie każdemu jest dany .


Podziel się

komentarze (21) | dodaj komentarz

OKAZYWANIE UCZUĆ

sobota, 11 lutego 2012 23:27

... babciu , co robisz ?...

... podgrzewam ci zupkę ...

Wnusia wchodzi do kuchni i siada przy stole .

... wiesz , jak się już przeprowadzimy do nowego domku , to będziesz też mieszkała na piętrze . A ja będę przychodziła do ciebie ...

... kochanie , babcia ma swój dom i nie zamieszka z wami . Będziesz z mamusią i tatusiem . Ja zostanę tutaj ...

 Przytulanka wstaje z krzesła , podchodzi do mnie i mocno mnie obejmuje .

... nie , tak nie może być . Przecież ja cię potrzebuję . Kto mi będzie opowiadał bajki i gotował kaszkę ?...

Całuję wnusię w czółko i przytulam ją do siebie . 

... tatuś i mamusia zajmą się tobą . Nie martw się . Wszystko będzie dobrze ...

Ale moja czterolatka kręci główką :

... nie będzie dobrze . Ani tatuś , ani mamusia nie słyszą jak rozmawiają biedronki i motylki . Nie wiedzą gdzie mieszkają myszki i nie rozumią co Kazik mówi do uszka ...

... nie rozumieją ... poprawiam .

... no , nie rozumieją . I kto mi to wszystko opowie i wytłumaczy ? No kto jak cię nie będzie ?...

Mam łzy w oczach . Głaszczę ją po włosach , całuję i obiecuję , że na pewno będę ją odwiedzała . Opowiem o biedronkach , żuczkach , motylkach . Jednak nie jest zadowolona .

... powinnaś być ze mną . Blisko . Żebym mogła po schodach przyjść do ciebie ...

Wiem , że na razie jej nie przekonam . Zmieniam temat . 


Podziel się

komentarze (21) | dodaj komentarz

BAJKI O CYFERKACH

czwartek, 09 lutego 2012 19:26

Przed chwilką wróciłam z parteru . Jedenastogodzinny dyżur u chorej przytulanki nie jest wpisany w rejestr relaksu . Ale jeszcze jakoś funkcjonuję . Jutro taki sam dzień , więc staram się podejść do tego bardziej optymistycznie . A co robię ? Oprócz pierwszego śniadania , drugiego , zupki , drugiego dania są jeszcze leki o określonych godzinach . Między tym jakieś gry i zabawy , które łączę z nauką . Czego można nauczyć czterolatkę ? Na przykład rozpoznawania cyferek , bo liczyć do trzynastu już potrafi (tyle jest schodów między parterem a piętrem). Opowiadałam bajkę o cyferkach , którą na potrzeby wnusi wymyśliłam .

Wyciągnęłam klocek z cyfrą 1 i zaczęłam opowiadać :

... szła sobie cyferka jeden na spacer . Świeciło słoneczko , więc cyferka zrobiła sobie z przodu daszek , żeby słońce nie oświetlało jej buzi . I dlatego wygląda teraz tak :  1 ...

 Wnusia śmieje się oglądając cyferkę .

... wiesz babciu , że mądra ta jedynka . Jej buzia się nie opali i nie będzie miała piegów ...

Dwójka "2"  była pięknym łabędziem , co po stawie pływała wyciągając dumnie szyję . Trójka "3" okropnym żarłokiem i dlatego ma dwa brzuszki . A czwórka "4" połamanym krzesełkiem , którego pan stolarz nie umiał naprawić . Wnusia słuchała z otwartą buzią i bezbłędnie każdą z cyferek potrafiła pokazać .

 Na pewno się uśmiechacie , że dziecinnieję . Może . Ale co można robić z czterolatką , która jest znudzona klockami , lalkami , układankami i kolorowankami ?

  A oto moja przytulanka idąca z prezentem do babci . Czyli do mnie . Jest nieco spocona , bo przed chwilką tańczyła  Ta śliczna brunetka pod balonikami to moja wnusia .


Podziel się

komentarze (24) | dodaj komentarz

czwartek, 19 października 2017

Licznik odwiedzin:  110 831  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
272829    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Piszę o swoim życiu , o zmaganiu się z codziennością i o radościach . Dzielę się wspomnieniami śmiesznymi lub smutnymi .

Statystyki

Odwiedziny: 110831

Lubię to

Horoskop