Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 259 989 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

NIE NAPISZĘ O MIŁOŚCI

poniedziałek, 30 kwietnia 2012 18:24

Nie będę pisała o miłości , bo żadne słowa nie pokażą w pełni tego uczucia . Jest miłość do żony , męża , dziewczyny , chłopca . Jest niezwykła miłość do rodziców , dziadków czy dzieci .

A co jest takim miernikiem uczuć ? Dla mnie są to czyny oraz wiara , że wybrana przeze mnie osoba jest ze mną na dobre i złe . I że zawsze mogę na nim polegać , bo nie zawiedzie i nie oszuka . Oraz czułe gesty i ten błysk w oku , gdy widzi się ukochaną osobę . Także uśmiech na twarzy , który mówi więcej niż słowa .

Jednak ja jestem niepoprawną romantyczką , więc większość młodego  pokolenia kobiet na pewno nie zgodzi się ze mną . Musi być "żar ciał " i obsypywanie prezentami .  

Uspokajam - nie jestem zakochana . Po prostu Ktoś młody zapytał mnie jak poznać , kiedy pojawia się to jedyne i prawdziwe uczucie . To najważniejsze i na całe życie .

Niestety , nie wiem jak rozpoznać czy to ten jedyny i właściwy . Z miłością jest jak z loterią . Albo się wygra albo przegra . Nikt nie da patentu na udane i szczęśliwe życie . Wybiera się i decyduje na własną odpowiedzialność . A życie na pewno rozliczy nas z naszych wyborów . Możemy być bardzo szczęśliwe lub zdać sobie sprawę , że trafiłyśmy kulą w płot . I szczęście przeszło obok nas . 

Żeby załagodzić dzisiejszy post to proponuję i zapraszam do przeczytania wpisu z 24 kwietnia 2010 roku "Urodziny" . Jest jak najbardziej na czasie , bo dzisiaj Starszy kończy następny rok życia . Życzę wesołego czytania . 


Podziel się

komentarze (20) | dodaj komentarz

ROMANTYCZNY PORANEK

środa, 25 kwietnia 2012 22:10

Od poniedziałku do piątku mój ranek jest taki sam . Budzę się ... kiedy się obudzę , bo rano jestem nieprzytomna i nie do życia . Nawet telefon milczy , bo wszyscy przyjaciele i znajomi wiedzą , że przed ósmą do mnie się nie dzwoni . Owszem , porozmawiam . Ale po chwili nie wiem  z kim rozmawiałam i o czym .

Niedawno w pilnej sprawie zadzwonił do mnie znajomy . Po siódmej rano odebrałam telefon . On wyłuszczał swoją sprawę , a ja podobno odpowiadałam : ... dobrze ... tak ... oczywiście ... zgoda ... .

 Ponieważ zna mnie sporo lat , więc zorientował się  że  coś nie gra .

... czy mógłbym cię prosić o rękę ? ... zapytał .

... tak ... oczywiście ... podobno odparłam .

... to za dwa tygodnie ślub ...

... dobrze ... odłożyłam słuchawkę i poszłam spać . Zadzwonił za dwie godziny . Jadłam śniadanie , więc już normalnie funkcjonowałam .

... kiedy idziemy na zakupy ... zapytał . Zakrztusiłam się .

... jakie zakupy ?...

... przecież muszę kupić sobie garnitur do ślubu ...  Oniemiałam .

... żenisz się ?... spytałam po chwili .

... no tak . Z tobą ... Przestałam oddychać .

... czy ty się dobrze czujesz ?... zapytałam po chwili . Usłyszałam śmiech w słuchawce .

... przecież dwie godziny temu zgodziłaś się zostać moją żoną . Za dwa tygodnie ślub . A teraz się z tego wycofujesz ? Podobno zawsze dotrzymujesz raz danego słowa ...  Moje szare komórki zaczęły się gimnastykować a trybiki w mózgu przyspieszyły .

... zapomniałam , że za dwa tygodnie nie mogę . Przecież przyjdzie malarz pomalować pokój . Ślub w trakcie remontu ?...

Słuchawka mało nie rozleciała się od śmiechu . Gdy nieco doszedł do siebie rzucił :

... no , nareszcie się obudziłaś . Teraz możemy porozmawiać ...

A ja się pytam bardzo poważnie :  jak  wyleczyć taką przypadłość ?!


Podziel się

komentarze (21) | dodaj komentarz

STARE FOTOGRAFIE

niedziela, 22 kwietnia 2012 3:14

Jest już trzecia w nocy . Oczy mi się zamykają , ale powinnam przynajmniej dać znać , że żyję . No to żyję , ale wiosna daje mi się we znaki . Od trzech dni mój ogród krzyczy żebym ruszyła ... nazwijmy to "cztery litery" z domu i zajęła się tym co rośnie . Dlatego z sekatorem i innymi pożytecznymi narzędziami ogrodowymi dzielnie przywracam swój ogród do stanu względnego ładu . A po takiej pracy padam zmęczona na kanapę . Tak będzie przez kilka dni .

A potem remont następnego pokoju .

Potem zdzieranie starej farby z jedenastometrowej balustrady i malowanie jej od nowa . Następny etap prac to dokończenie malowania płotu .

I znów remont . Tym razem gabinetu i kuchni . A w tym wszystkim JA . Jako ogrodnik , malarz , sprzątaczka . Czyli taki kombajn wieloczynnoścowy .

Czy dam radę ? Nie wiem . Na razie kołnierz ortopedyczny jest dziennie w użytku . Jak mi będzie ciężko to wpadnę tutaj i  poużalam się nieco . A gdy to nie pomoże to ogród powierzę Matce Naturze i niech wszystko rośnie według własnej woli .

 W miarę wolnego czasu będę zaglądać do Was , żeby wiedzieć co się u kogo wydarzyło . A teraz coś wspomnieniowego . Następne zdjęcia sprzed lat . Dwa pierwsze to zdjęcia z 1920 i 1922 roku .

 

  Na pierwszym zdjęciu jest moja ukochana Babcia Wiktoria . Mama mojej Mamy . A na drugim Babcia z Dziadziem Janem i ich pierwszą córeczką Cecylią . Zdjęcia zrobione są w Danii .

I następna fotografia . Tym razem to moi Rodzice i ja gdy miałam roczek . Chyba bylam słodkim dzieckiem ;-)


Podziel się

komentarze (24) | dodaj komentarz

WISIOREK

wtorek, 17 kwietnia 2012 23:37

Kilka dni temu przypadkowo otworzyła się moja szuflada szczęśliwych dni i przeniosła mnie do początku lat siedemdziesiątych . A wszystko za sprawą dosyć nietypowego spotkania z człowiekiem , którego nie widziałam czterdzieści dwa lata .

 Pogoda była fatalna a ja wracając z zakupów spieszyłam się do domu . Byłam w podłym nastroju , bo nie kupiłam tego co chciałam . Wiatrzysko wdzierało mi się pod kurtkę i powodowało , że dygotałam z zimna . Przyspieszyłam kroku i prawie że zderzyłam się z jakimś jegomościem . Odskoczyłam przepraszając . Usłyszałam śmiech .

... czy tak się wita starych znajomych ?...

Spojrzałam na śmiejącego się mężczyznę . Gdzie go przypasować ? Niby twarz znajoma , ale za skarby świata nie wiem skąd go znam .

... tylko mi nie mów , że nie poznajesz ... śmiał się starszy pan .

No i niezręczna sytuacja , bo nie poznaję . Uśmiecham się i przepraszam tłumacząc , że niestety ...

... to zapraszam cię na kawę , bo chyba nieco ci zimno ...

Na kawę chętnie . Tym bardziej , że zżerała mnie ciekawość skąd się znamy . Przy gorącej kawie dowiedziałam się z kim mnie zetknął przypadek .

... pamiętasz swoje urodziny czterdzieści dwa lata temu ? ... zapytał w trakcie naszej wspominkowej rozmowy .

... chyba żartujesz . Skąd miałabym pamiętać jakiś dzień sprzed tylu lat ... odparłam wielce zdziwiona .

... a prezent na twoim biurku ? W pudełeczku zapakowany wisiorek ?

Pamięć mam dobrą (czasami nawet za bardzo) , ale nie wiedziałam o czym mowa .

... może powiesz nieco więcej o tym wisiorku ...

... kwadrat . Srebrne obramowanie , a w środku świątynia ze złotymi kariatydami ...

Coś mi w pamięci błysnęło . Faktycznie . Dostałam kiedyś taki wisiorek i chyba mam go w szkatułce . Ale dlaczego nie pamiętałam od kogo go dostałam ?

... czy ty mi go osobiście wręczyłeś ?... zapytałam .

... zostawiłem go na twoim biurku nim przyszłaś do pracy ...  

... z jakimiś życzeniami ? Karteczką ? Lub z czymś co mogłoby mi podpowiedzieć od kogo ten prezent ?...

 Patrzył na mnie ze zdziwieniem .

Wróciłam do domu i wyciągnęłam wisiorek . CARYATIDES . Tak brzmi napis pod świątynią .

 A swoją drogą dziwni są mężczyźni . Prezent bez życzeń czy kwiaty bez bileciku . Skąd my biedne kobiety czy dziewczyny mamy wiedzieć kto nam w ten sympatyczny sposób daje do zrozumienia , że nas lubi ? 


Podziel się

komentarze (32) | dodaj komentarz

DŁUGIE POLAKÓW ROZMOWY

sobota, 14 kwietnia 2012 20:12

Czasami piszę , że lubię "długie Polaków rozmowy" . To takie niespodziewane i nieplanowane spotkania lub rozmowy przez telefon spoza Polski . W ostatnim tygodniu było ich co niemiara . Dzięki nim wspomnienia znów fruwały w powietrzu jak motyle . A szuflada szczęśliwych dni otwierała się często .

 We wtorek w słuchawce telefonu usłyszałam głos mojej przyjaciółki , która oznajmiła mi , że ... będziemy u ciebie za godzinkę lub dwie ... 

... a co to znaczy "będziemy" ?.. zapytałam zdziwiona .

... zobaczysz i na pewno się ucieszysz ...

Co prawda wolałabym wiedzieć od razu , ale jak ma to być niespodzianka to ok . Przyszła z moją znajomą , z którą chodziłam do liceum i nie widziałam się z Nią ładnych parę lat . Wyjechała z naszego miasta i przyjeżdża tylko raz w roku . Jagoda jest tłumaczem i namiętną wędrowniczką po Polsce i świecie . Każde nadprogramowe pieniądze przeznacza na wypady w miejsca których jeszcze nie poznała . Świetnie opowiada , więc czas w Jej towarzystwie mija błyskawicznie .

 Przyszły w porze obiadowej , więc nakarmiłam i napoiłam . Za to przy winie snuły się powieści , które rozbawiły mnie do łez . Może jedną przytoczę .

... zbliżały się święta . W sklepach było puściutko , więc ruszyłam samochodem (a właściwie maluchem) na wieś do zaprzyjaźnionej rodziny na zakupy . Zebrałam jeszcze kilka zamówień od znajomych na jajka i wędliny własnego wyrobu . Wracałam obładowanym maluchem . W ogromnym koszu na tylnym siedzeniu leżało sto dwadzieścia jaj . W pudłach upchałam wędzone boczki , kiełbasę surową i wędzoną oraz szynkę . Pachniało tak , że aż czułam ssanie w żołądku . Od czasu do czasu odwracałam lekko głowę do tyłu czy wszystko jest w porządku . Bo przecież wiozłam jedzenie nie tylko dla siebie . Nagle na jezdnię wbiegł pies . Zobaczyłam go w ostatniej chwili i mocno zahamowałam . Stanęłam na poboczu trzęsąc się ze zdenerwowania . Na szczęście pies zdążył przemknąć przez drogę i schował się w pobliskich zaroślach . Gdy nieco doszłam do siebie zerknęłam do tyłu .

I to był szok . Tylne siedzenie było puste . Widziałam tylko dno kosza . Ze stu dwudziestu jaj uratowało się aż ... sześć ! Rozbite jajka leżały na podłodze samochodu przykrywając kiełbasy , boczki i szynki . Miałam łzy w oczach . Istny horror . Dwie ręce wyrzucały ten bajzel przez godzinę do rowu , a pies czaił się w pobliżu . Tylko on jeden był zadowolony z tej tragedii ...


Podziel się

komentarze (21) | dodaj komentarz

NAJDZIWNIEJSZE DNI

czwartek, 12 kwietnia 2012 20:31

Ubiegły tydzień to istne szaleństwo porządkowo - kulinarne . Lecz padłam w przedbiegach . Niestety . Nie jestem herosem , co odczułam na własnej skórze . A właściwie zdrowiu . Na szczęście parterowcy ruszyli z pomocą . Same święta przeżyłam bardzo intensywnie w gronie rodziny . A po świętach nieustająca feria wizyt dawno nieoglądanych znajomych i przyjaciół . Uwielbiam takie spotkania i długie Polaków rozmowy przy winie , kawie i cieście . Trzymałam się dzielnie i chyba sprawdziłam się jako gospodyni . 

 Dzisiaj pierwszy dzień względnej normalności . I znów muszę przeprosić , że nie złożyłam świątecznych życzeń , że nie odwiedzałam blogów i nie spełniłam obietnicy opowiedzenia dalszego ciągu mojej przygody . Po prostu mój duch ciągle młody , ale ciało czasami szwankuje . I to w najmniej odpowiedniej chwili . Ale czy jakakolwiek chwila jest odpowiednia dla słabości ciała ? Chyba nie . Dlatego już się nie tłumaczę i zaczynam moją opowieść .

W drzwiach stał Nieznajomy . Nie , nie Szczurowaty . Gdy mnie zobaczył lekko się uśmiechnął i podszedł do stolika . Szarmancko pocałował mnie w rękę i przedstawił się . Jednak dla mnie niech będzie nadal Nieznajomym . Natomiast moja znajoma nadal wyciągała z moich włosów kawałki tapety czym chyba rozbawiła siedzącego naprzeciw pana . Zamówiliśmy kawę i  siłą rzeczy zaczęliśmy rozmowę o remontach . Okazało się , że Nieznajomy ma to samo hobby co ja . Czyli przerabianie i remontowanie . Nagle moja znajoma spojrzała pod stolik i głośnym szeptem oznajmiła , że mam na nogach dwa różne buty . Zrobiło mi się słabo i po ciele zaczęło mi chodzić wojsko mrówek . Ze zdenerwowania poczułam dziwne swędzenie . Zanurkowałam pod stolik i faktycznie  moje super botki mają różne obcasy . Jeden czarny a drugi ... biały ! Schyliłam się jeszcze niżej , bo przecież nie położę nogi na stoliku . Dotknęłam ręką i okazało się iż wdepnęłam obcasem do pianki montażowej . Chwilę trwało nim pozbyłam się niechcianej ozdoby . Wynurzając się spod stolika huknęłam głową w blat , co doprowadziło moją fryzurę do jeszcze oryginalszego wyglądu . Wkurzona maksymalnie popatrzyłam na współtowarzyszy . Z trudem ukrywali rozbawienie . Nawet Nieznajomy miał w oczach wesołe iskierki . Miałam dosyć . Chciałam jak najszybciej zniknąć wszystkim z oczu .

Po kilkunastu minutach podziękowałam za miłe towarzystwo i oznajmiłam iż ... muszę jeszcze wpaść do banku . I spieszę się do domu , bo fachowiec remontowiec jest sam ...

Pożegnałam się i szybkim krokiem ruszyłam w stronę banku . A Nieznajomy ? Naciska moich znajomych na podanie mu mojego numeru telefonu . Dziwny człowiek:-o:-/.


Podziel się

komentarze (20) | dodaj komentarz

DZIWNE SPOTKANIE

czwartek, 05 kwietnia 2012 1:52

Poremontowy bałagan już nieco uprzątnięty , ale sporo pracy przede mną . Cierpi na tym mój blog i nie zawsze mam czas wpaść do Was . Żeby nieco Was rozweselić opowiem o moim spotkaniu ze znajomymi .

Działo się to wszystko w okresie mojego ostatniego remontu , gdy zapomniałam hasła i nie mogłam na bieżąco opisywać co się u mnie dzieje .

... pójdę dzisiaj do banku po pieniądze , więc ile muszę przygotować gotówki żeby panu zapłacić ?... pytam mojego fachowca od remontów . Podał mi kwotę . Tylko o sto złotych wyższą od pierwotnie uzgodnionej , ale zrobił jeszcze kilka dodatkowych prac . Kiwnęłam potakująco głową i zerkam na zegar .

 Mamma mia !!! Za piętnaście minut powinnam wyjść , a jestem w totalnej rozsypce !!! Tylko włosy umyte i wysuszone . Umówiłam się ze znajomymi , którzy przez trzy miesiące namawiali mnie na spotkanie . Jak się domyślacie mieli przyjść z jakimś nieznajomym mi panem . Ruszyłam więc do łazienki próbując okiełznać niesforną szopę . Ale gdzieś posiałam spinki do włosów i w całym remontowym rozgardiaszu nie umiałam ich odszukać . Pięć wsuwek na takie siano to stanowczo za mało . Czas gnał niemiłosiernie szybko , więc zrobiłam co się dało i pobiegłam do pokoju , żeby się przebrać . A tu drugi cios .

 Przecież wszystkie rzeczy wyrzuciłam z szaf do gabinetu na jeden stos , w którym trudno było cokolwiek odszukać . Złapałam leżący na samej górze czarny sweterek i czarne jedwabne spodnie . Do tego fioletowe korale i fioletowa bransoletka . Lekki makijaż i jestem gotowa .

 ... czy jeszcze coś pan chce , bo wrócę za jakieś dwie godziny ?... pytam fachowca .

... to niech mi pani zrobi jeszcze kawę ...

 O kurczę !!! Gnam do kuchni ubierając jednocześnie kurtkę . Stawiam wodę i szukam w stosie wrzosowego szala . Woda wrze , szal odnaleziony . Pędzę z kawą do sypialni .

... a cukier ?

 No nie ! Zawziął się na mnie czy co ? Jestem już pięć minut spóźniona . Wybiegam z domu i szybkim marszem podążam na spotkanie . Czuję , że włosy mi się rozsypują . Dlatego w pierwszym napotkanym kiosku kupuję spinki i pędząc przed siebie jednocześnie spinam kok na wyczucie . Nie wiem jak wyglądam , ale nie lubię się spóźniać . Zresztą to tylko luźne i niezobowiązujące spotkanie .

Nagle czuję na plecach czyjś wzrok . Odwracam się . Jakaś szczurowata gęba patrzy na mnie szczerząc się w uśmiechu . Patrzę zdziwiona , bo nie znam faceta . Wyprzedza mnie i macha mi ręką . Wytrzeszczam oczy i staję jak słup soli . A jeśli to TEN , z którym mieli przyjść znajomi ?!!! Co robić ?!

Chwila zastanowienia i ruszam przed siebie . Trudno . Jak to TEN , to po kilku minutach podziękuję i pójdę do banku po pieniądze . Ale z drugiej strony Matka Natura nie każdego obdarzyła super facjatą . Za to może mieć fantastyczny charakter . Tylko czemu się tak szczerzy ?

Na spotkanie przybywam punktualnie , ale zasapana i z rozsypującymi się włosami . Siadamy ze znajomą przy stoliku . Jej małżonek ze swoim znajomym mają zaraz się zjawić .

... jak ty wyglądasz ... pyta patrząc na mnie ze zdziwieniem .

... jak remontowiec ... odpowiadam zła na siebie , że dałam się wciągnąć w ten głupi układ .

... no widzę , bo we włosach masz jeszcze kawałki tapety ... i wyciąga z mojej super fryzury papierowe fragmenty .

Nagle otwierają się drzwi . Staje w nich mężczyzna .

Nooooo ......


Podziel się

komentarze (19) | dodaj komentarz

HASŁO

poniedziałek, 02 kwietnia 2012 10:21

Zwykły szary dzień jakich wiele . Siadam przy stole , bo remont trwa i otwieram laptop . WP informuje mnie , że powinnam zmienić hasło . Zastanawiam się chwilkę i wpadam na prosty pomysł . Wklepuję i zatwierdzam . Nagle słyszę w holu chichot i tuptanie na schodach . Małe stópki są już na piętrze .

... babciu , jestem . Mam dla ciebie obrazek . Sama narysowałam ... woła moja przytulanka ściskając mnie mocno . Śmieję się i przytulam moją roześmianą dziewczynkę .

 ... poczekaj chwilkę . Muszę tylko coś skończyć i zaraz będziemy się bawić ... 

Zamykam program i biegnę do pokoju . Młodszy z holu woła , że jadą na zakupy i odbiorą ją za dwie lub trzy godziny .

 ... śliczny obrazek narysowałaś . To wiosna ? ... pytam patrząc na nieco niezdarne kwiatki . Wnusia kiwa potakująco główką i siada mi na kolana .

... twoje kwiatki są ładniejsze , ale jak będę duża to też  tak ładnie będę malowała ...

... oczywiście , a ja będę się cieszyła z każdego obrazka który mi przyniesiesz ...

Przytulanka obejmuje mnie za szyję i szepce mi do ucha :

... kocham cię babciu ...

... a ja ciebie bardziej ...

 Śmiejemy się i idziemy do kuchni . Tutaj na stole robimy mały warsztat malarsko - wycinankowy . Trzy godziny minęły bardzo szybko .

Gdy przytulanka zniknęła na parterze ja wracam do laptopa . I klops . Zapomniałam hasła . Nie zapisałam na kartce , bo wnusia była ważniejsza . Próbowałam sobie przypomnieć , ale efekty widzieliście . A dzisiaj oświeciło mnie . Przecież to takie proste !!!

 I jestem . I przepraszam . I już się poprawię . I dziękuję , że się o mnie martwiliście . I .......chyba wiosna w mojej głowie narobiła takiego zamętu . I znów wracam na moje blogowe podwórko . 


Podziel się

komentarze (24) | dodaj komentarz

niedziela, 23 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  109 597  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Piszę o swoim życiu , o zmaganiu się z codziennością i o radościach . Dzielę się wspomnieniami śmiesznymi lub smutnymi .

Statystyki

Odwiedziny: 109597

Lubię to

Horoskop

Wodnik

Nie lekceważ uderzenia przez skrzydło motyla....Wszak nawet kamień ulega sile kropelek wody. To co otrzymasz z łatwością - nigdy nie przysporzy ci prawdziwej satysfakcji.

więcej na horoskop.wp.pl