Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 259 985 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

URBAN I ALBIN

poniedziałek, 28 maja 2012 22:35

Tym razem będzie to smutna historia o nietypowej przyjaźni .

Czy pisałam , że jak daleko sięgam pamięcią w moim domu zawsze był jakiś kot ? Jeśli nie to już wiecie . W połowie lat osiemdziesiątych miałam kocura , którego nazwałam Urban . Dlaczego ? Miał nieproporcjonalnie duże uszy . A wtedy na politycznym topie był rzecznik prasowy rządu polskiego o takim samym nazwisku i takiej samej przypadłości co mój kocur . Gdy Urban (kocur) skończył rok czyli stał się dorosłym kociakiem zaczęłam mieć z nim problemy . Złośliwy , wojowniczy i nie dający sobie w kaszę dmuchać był postrachem okolicznych kotowatych . Nawet psy przed nim zmykały , bo potrafił pazurami po nosie przejechać .

Wtedy w domu obok pojawił się także kocur o znamiennym imieniu Albin . Dosyć nietypowe imię , ale kto interesował się polityką ten wie , że Albin Siwak był murarzem który szybko stał się politykiem i zagorzałym przeciwnikiem Solidarności . I tak tylko płot dzielił Urbana od Albina . Kocury serdecznie się nienawidziły i dziennie staczały między sobą regularne bitwy .

 Urban najczęściej miał porozrywane uszy , a Albin poranione łapy , nos i powieki . Od czasu do czasu słychać było :

... Albin , odczep się od Urbana !..

... Urban , wracaj do domu i przestań zaczepiać Albina !..

Któregoś dnia mój Urban nie pojawił się w domu . Zniknął i nikt nie wiedział co się z nim stało . Albin przechodził przez płot , siadał na naszym tarasie i smętnym wzrokiem spoglądał w stronę drzwi . Czekał na Urbana . Stracił apetyt , zmizerniał i któregoś dnia także zniknął . Chyba poszedł szukać swojego wroga .

A może to była przyjaźń jak Kargula z Pawlakiem ?


Podziel się

komentarze (31) | dodaj komentarz

TRĄBA POWIETRZNA

piątek, 25 maja 2012 23:21

... jesteś w domu ?...

...jak odbieram telefon , to znaczy że jestem ... zażartowałam .

Mruknęła coś do słuchawki . Zrozumiałam tylko :

... nadchodzę ...

I nadeszła . Jak huragan , jak trąba powietrzna , jak tajfun . Taszczyła jakąś ogromną reklamówkę , którą prawie ciągnęła po chodniku . Weszła do holu i podała mi długi rulon .

... to na urodziny , bo nie będę zielska zimą tachała ...

...przecież urodziny miałam w styczniu . A teraz jest maj ... wydukałam zaskoczona .

... to na następne urodziny . Na te które będą ...

I mimo że byłam w szoku dobre wychowanie kazało mi podziękować i odpakować . Z papierzyska wynurzyło się coś długaśnego , storczykowatego w kolorach bijących po oczach . Okaz jakiego w moim domu jeszcze nie było (o_o). Tymczasem moja przyjaciółka zaczęła lustrację tarasu . Chmura gradowa byłaby bardziej sympatyczna .

... napijesz się kawy , herbaty lub soku ?...

... wody ...

Przyniosłam wodę .

... lubisz bratki ? ... zapytała pijąc powoli zimny płyn .

... owszem , ale chyba już przekwitły . Moje wczoraj wyrzuciłam i kupię coś innego ...

... moje nie przekwitły ...

... to się ciesz , że masz pięknie na balkonie ...

... nie mam bratków . Były , ale już nie ma ...

 Zrobiło mi się słabo i poczułam silny ból glowy . Westchnęłam . I nagle ...

... porąbaniec ! Podziubany Romeo ! Na moich oczach wykradł wszystkie płatki i bezczelnie zanosił do gniazda ! Przeganiałam , straszyłam ! Ale myślisz , że to coś dało ?! Nie ! Same łodygi zostały ! Zakochany pierzasty bandzior ! Julii mu się zachciało ! Gniazdko płatkami wymościć i amanta udawać !...

Słuchając dusiłam się ze śmiechu .

... śmiej się ! Jakby tobie jakieś szpaczysko czy kosowate wszystkie kwiaty ogołociło to nie byłoby ci do śmiechu . Kupiłam petunie , posadziłam w skrzynkach i następny porąbaniec jajka mi na kwiatkach zniósł ...

... i co z nimi zrobiłaś ...

... a co miałam zrobić . Jajecznicę ? Wyrzuciłam ...

... może trzeba było włożyć do jakiegoś gniazda ... tłumaczyłam cichutko .

... na czubek świerku ? Kilka metrów nad ziemią jest jakieś gniazdo , ale ja fruwać nie potrafię ...

Po godzinie trąba powietrzna odleciała do swojego domu a ja wróciłam na taras . Dwadzieścia głębokich wdechów i wydechów zrobiły swoje . Puls i ciśnienie wróciły do normy . 


Podziel się

komentarze (26) | dodaj komentarz

UŚMIECH

środa, 23 maja 2012 15:24

...obudź się ...

...obudź się , zaspałaś ...

Realistyczny sen . Płytki , męczący , nie dający upragnionego odpoczynku . Przymykam mocniej powieki , żeby się nie obudzić .

Słyszę posapywanie . Siadam przerażona na łóżku . To wnusia śmieje się i całuje mnie w usta . Uśmiecham się do mojej przytulanki . Jakie miłe przebudzenie .

...ugotujesz mi kaszkę ?... pyta wślizgując się pod kołdrę .

...oczywiście . Taką jak lubisz ?.. Wnusia kiwa potakująco głową . Ubieram szlafrok i idę do kuchni . Przytulanka zmaga się ze swoim szlafroczkiem , ale dzielnie trafia do rękawów i po chwili nakłada jedzenie do kocich miseczek . Kazik wsadza swoją ogromną łepetynę do miski i chrupie aż miło . Stary kocur patrzy na mnie wyczekująco i ociera się o moje nogi . Uśmiecham się .

...wiem . Też chcesz kaszkę , ale musisz poczekać bo jeszcze jest za ciepła ...

Zrozumiał . Położył się na dywanie i bacznie mnie obserwuje . Po śniadaniu idziemy do ogrodu . Czereśniowe drzewa dają dużo cienia , więc piłka i nogi są w ciągłym ruchu .

...babciu , podaj ! Babciu , kopnij ! Babciu , babciu ...

Aż sąsiadka zza płota śmieje się , że mam iście anielską cierpliwość .

...babciu , jesteś aniołem ?...

Zmęczona kładę się na ogrodową leżankę , a przytulanka przytula się do mnie i pyta :

... i co z tym aniołem ?

... nie jestem aniołem . Tylko twoją babcią . Zwyczajną babcią ...

Patrzy na mnie swoimi ogromnymi czarnymi oczętami . Całuje mnie w policzek i szepce :

... to nic . I tak cię kocham ...

Od dzisiaj wnusia chodzi znów do przedszkola , a ja wracam do swojego codziennego rytmu . Ale pragnę Wam wszystkim podziękować za ciepłe słowa . To były dla mnie trudne dni . Niełatwo żyje się w dzisiejszych czasach wrażliwym ludziom . Arogancja , agresja , chamstwo i brak elementarnych zasad są trudne do przełknięcia . Jednak zawsze mam tutaj wsparcie . I za to z całego serca dziękuję .

Specjalne podziękowania są dla osoby , która anonimowo przesłała mi piosenkę Wodeckiego "Nad wszystko uśmiech Twój " . Piękna piosenka z optymistycznym tekstem wywołała uśmiech na mojej twarzy . Szkoda , że nadawca Anonim . Dziękuję .


Podziel się

komentarze (25) | dodaj komentarz

RELAKS ?

wtorek, 15 maja 2012 23:33

Dzisiaj miał być dzień z relaksem w roli głównej . Spacer i żadnej pracy ani zastanawiania się : ... co jest jeszcze do zrobienia . Poszłam do parku , gdzie ptaki zorganizowały wspaniały koncert . W pobliżu jest cmentarz , więc poszłam zapalić znicze u Męża , Mamy i Ojca .

 I szok . Granitowe płyty uszkodzone przez złomiarzy , którzy poodcinali część mosiężnych liter z nazwisk i imion Rodziców . Łzy same płynęły z oczu . Stałam nad uszkodzonymi pomnikami nie mogąc złapać oddechu . Jakim trzeba być barbarzyńcą , żeby zrobić coś takiego . Ile dostaną za taki złom ? Pięć złotych ? Dziesięć ? A może piętnaście ? Jak nisko musi upaść człowiek , żeby posunąć się do takiej podłości .

 Wracałam do domu ze ściśniętym sercem . Nie tak miał wyglądać ten dzisiejszy dzień . 


Podziel się

komentarze (28) | dodaj komentarz

ŻYCIOWY KOKTAIL

niedziela, 13 maja 2012 19:21

Od kilku dni walczę z chorobą , zmęczeniem  i czarnymi myślami . Nie wiem co mnie dopadło , ale coś przeszkadza mi w normalnym funcjonowaniu . Wnusia też choruje , a zwariowana pogoda dokłada niepotrzebnych negatywnych emocji . Mój wrodzony optymizm także zapadł na jakąś nierozpoznaną niemoc .

Chyba się rozregulowałam . Dotychczas świetnie działająca i radząca sobie ze wszystkimi przeciwnościami losu nie jestem sobą . Poddałam się . Nawet jak na mnie stan mojego organizmu i mojej duszy stał się niepokojący . Już przez ponad miesiąc przyjaciele starają się mnie zmobilizować do zwiększenia dystansu do obowiązków i wszelakich prac . To tyle w dużym skrócie , bo nie chcę przynudzać swoimi problemami .

 Kilka dni temu koło pierwszej w nocy wyszłam na taras . Noc była gwiaździsta , spokojna i pełna zapachu świeżo skoszonej trawy . Usiadłam i wsłuchiwałam się w ciszę . Nagle usłyszałam szuranie , tupot i dziwny szelest . Po chwili dziwne miauknięcie i coś zafurczało . Wychyliłam się i poprzez ciemności dojrzałam starego kocura i zwiniętego w kłębek jeża . Kocur dzielnie próbował pozbyć się nieproszonego gościa , ale po kilku minutach spasował . Prychnął , wdrapał się na drzewo i po kładce przybiegł do mnie wskakując mi na kolana . Nieco się poużalał nad swoim losem , zwinął w kłębek i zasnął mrucząc jakąś kocią kołysankę . A jeż ?

 Gdy pozbył się kocura potuptał do miseczki z kocimi chrupkami i  usłyszałam jak smacznie zajada . Potem napił się mleka i zniknął w gąszczu krzewów . To była piękna noc .


Podziel się

komentarze (24) | dodaj komentarz

CZAS NA NIEPOGODĘ

sobota, 05 maja 2012 23:30

Kilka dni temu musiałam pojechać do sąsiedniego miasta . Pogoda od rana nie nastrajała mnie pozytywnie . Duszno , parnie i przedburzowo . Ubrałam jasne lniane spodnie , t-shirt  a do płóciennej torby wrzuciłam ogromną czarną parasolkę w kolorowe groszki . Gdyby padał deszcz z powodzeniem mogę się pod nią schronić .

Sprawę załatwiłam szybko . Wyszłam z budynku . I tu niespodzianka . Ogromne krople deszczu bębniły po chodniku . Otworzyłam parasolkę i mimo narastającej ulewy szłam przed siebie . Ludzie przemykali pod murami domów i kryli się w pobliskich sklepach oraz w bramach kamienic . Szłam szybko i mimo koturnów woda wlewała mi się do sandałów .

Nagle tuż przy krawężniku chodnika przejechał samochód . Fontanna brei opryskała mnie od stóp do głowy . Stanęłam . Spodnie i koszulka zamieniły się w panterkę . Kurczę ! Niech no ja dorwę tego kierowcę , który mnie tak urządził !

I słyszę : ... stokrotnie panią przepraszam ! Zapłacę za czyszczenie ...

Odwracam głowę . Obok stoi jakiś mężczyzna . Jasne spodnie i jasnoniebieska koszulka polo świetnie zgrana z niebieskimi oczętami . Uśmiecha się przepraszająco . W tym samym momencie przejeżdża samochód i ... mam przed sobą pana w panterce !

Nie wytrzymałam ! Parsknęłam śmiechem . Pan spojrzał na swoje spodnie i koszulkę i także zaczął się śmiać . Staliśmy obok siebie i pękaliśmy ze śmiechu . Do rzeczywistości przywrócił nas dźwięk klaksonów . Nieznajomy zatrzymując samochód spowodował mały uliczny korek .

... proszę mi dać swój numer telefonu ...

Pokręciłam przecząco głową .

... nie trzeba . Wypiorę i nie będzie śladu ...  

Klaksony natarczywie dopominały się o kierowcę tarasującego ulicę samochodu .

... ale ja nalegam ...

Uśmiechnęłam się i ruszyłam przed siebie . Jeszcze tylko usłyszałam :

... i tak panią odnajdę !!!

Drogi Niebieskooki Nieznajomy . Nie odnajdziesz mnie . Jestem z innego miasta .

 


Podziel się

komentarze (26) | dodaj komentarz

niedziela, 23 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  109 555  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Piszę o swoim życiu , o zmaganiu się z codziennością i o radościach . Dzielę się wspomnieniami śmiesznymi lub smutnymi .

Statystyki

Odwiedziny: 109555

Lubię to

Horoskop

Wodnik

Nie lekceważ uderzenia przez skrzydło motyla....Wszak nawet kamień ulega sile kropelek wody. To co otrzymasz z łatwością - nigdy nie przysporzy ci prawdziwej satysfakcji.

więcej na horoskop.wp.pl