Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 259 985 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

MAJOWE UCZUCIA

środa, 21 maja 2014 21:18

Zimową porą napisałam, że zakocham się wiosną. Dotrzymuję słowa. Uroczyście oświadczam, że w maju się zakochałam. A obiektem moich uczuć jest Kazimierz. Nie, nie kot Kazik, który w grudniu powędrował do nowego domu razem z parterowcami.

Kazimierz jest uroczy, niezwykły, romantyczny. Ale i pełen fantazji. Kilka dni temu zafundował mi tyle niezwykłych wrażeń, że wręcz oniemiałam z zachwytu. Przyznaję, że nie widziałam go kilkadziesiąt lat. Lecz stara miłość nie rdzewieje i znów rozkwitła na nowo. Tak to jest, gdy coś w nas drzemie a przypadek sprawia, iż uczucie wraca silniejsze i piękniejsze.

I na tym mogłabym zakończyć, ale zdaję sobie sprawę, że gromy rzucane na moją głowę byłyby większe niż wiosenna burza z piorunami. Dlatego jest ciąg dalszy. Opowiem pewną historię, która wydarzyła się kilka dni temu.

Jako rekonwalescentka byłam okropnie chimeryczna. Moje nastroje zmieniały się w tempie zatrważającym. Sama ze sobą nie potrafiłam wytrzymać. Znów mnie „nosiło”. Tym razem nie chodziło o wietrzenie głowy, ale o spojrzenie na samą siebie. A konkretnie, czy wróciłam do pełni sił fizycznych i psychicznych. O sprawdzenie czy inni potrafią ze mną wytrzymać. Nie rodzina, przyjaciele, znajomi. Oni bez problemu wszystko wybaczają i akceptują mnie taką jaka jestem. Ale co z resztą świata?

Starszy przelał na moje konto jakąś kwotę, więc wyruszyłam sprawdzając swoje możliwości psychofizyczne. Media straszyły opadami, powodziami i innymi kataklizmami, ale ja się zawzięłam. Tylko żaby lecące z nieba mogłyby mnie przekonać do pozostania w domu. Żab nie było. Dlatego spakowałam torbę, kijki i ruszyłam w drogę.

I tutaj pojawia się Kazimierz. Dolny. Bez kosmatych myśli.  Całą drogę albo padało, albo siąpiło. A Kazimierz powitał mnie słońcem, temperaturą ponad dwadzieścia stopni C i wspaniałymi przepięknie odrestaurowanymi zabytkami. Chodziłam cichymi uliczkami aż dotarłam do rynku. Nie będę pokazywała zdjęć, bo na moim blogu ich nie ma. Nie opiszę zabytków, bo tego nie robię.

Doszłam do studni. Jakieś trzy metry od niej była duża głęboka kałuża. Kilkadziesiąt osób stało obok studni robiąc zdjęcia i rozmawiając. W pobliżu biegał czarny pies. Spojrzałam na niego, bo był bez kagańca. A on jakby wyczuł we mnie przyjazną duszę podbiegł, stanął i spojrzał mi prosto w oczy. Zawsze miałam świetne relacje ze zwierzętami. Psy i koty były moimi towarzyszami zabaw. Taki los jedynaczek. Gdy było mi smutno zabierałam białego szpica – Perłę oraz czarnego podpalanego mieszańca - Muchę i biegłam na skraj miasteczka. Miedza prowadziła mnie na małe wzgórze. Siadałam na trawie, a psy kładły się u moich stóp. Tam byłam szczęśliwa.

 Przykucnęłam i zapytałam czarnego sierściucha czego potrzebuje. Chwilę stał nieruchomo, a potem skierował wzrok pod moje nogi. Spojrzałam na kocie łby. Przede mną leżał biały kamyk wielkości dwuzłotówki. Podniosłam kamyk i zapytałam:

…i co mam z nim zrobić?..

Ludzie umilkli i prawie wszyscy patrzyli w naszą stronę. A pies odwrócił łepetynę i spojrzał na kałużę.

…mam kamyk wrzucić do kałuży?.. zapytałam psa.

Co niektóre osoby zaczęły się cicho śmiać. Chyba myśleli, że jakaś „nawiedzona” (delikatnie mówiąc).  Nie zwracałam na nich uwagi.

…dobrze… powiedziałam i rzuciłam kamyk.

Pies ruszył w stronę wody. Wskoczył do kałuży i chwilkę stał nieruchomo. Potem przednimi łapami zaczął deptać miejsce przy miejscu. Po niecałej minucie zanurkował łbem i wyskoczył z kamykiem w zębach. Podbiegł do mnie , położył kamyk koło moich nóg i odsunął się. Ludzie zaczęli bić brawo. A ja podeszłam do mojego czarnego przyjaciela i pogłaskałam go po mokrej łepetynie. W jego oczach widziałam wesołe iskierki a ogonem oznajmiał całemu światu, że jest bardzo zadowolony. Natomiast widzowie podzielili się na grupy. Jedni krytykowali mnie, że jestem nieodpowiedzialna. Bo pies mógł mnie ugryźć. Inni chwalili moją umiejętność porozumiewania się ze zwierzakiem. Jeszcze inni milczeli nie mając zapewne wyrobionego zdania na nasz temat(czyli na mój i psa).

Jak widać świat różnie o mnie myśli. Jedni się dziwią, inni akceptują. A jeszcze inni przechodzą obojętnie.

 

Czy to koniec? Ależ skąd! Oprócz Kazimierza był jeszcze Sandomierz, Nałęczów i kilka innych niezwykle ciekawych miejscowości. I sporo przygód, które przyklejają się do mnie jak rzepy do psiego ogona.

Dlatego znów zniknęłam na chwilkę z blogowiska.  Bo czasami mnie nosi i wtedy muszę  spakować torbę, wytyczyć trasę i ruszyć przed siebie. Ale już wróciłam i mam nadzieję, że zostanę dłużej.

  

 

 


Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

PACHNĄ BZY

piątek, 09 maja 2014 0:49

 W ogrodzie pachną bzy i świeżo skoszony trawnik. Kilka dni temu Przytulanka pomagała mi na tarasie przesadzać kwiaty. Śmiałam się, że powinna częściej przyjeżdżać i więcej mi pomagać. Na to moja mądralińska spojrzała na mnie swoimi ogromnymi oczętami i po chwili namysłu odpowiedziała:

… wiesz babciu, że ja wiem po co się urodziłam…

… tak? To zdradź mi tą wielką tajemnicę…

… żeby tobie pomagać. Zawsze…

A wczoraj gdy wychodziłam z ich domu i żegnałam się z wnusią moje maleństwo objęło mnie z całych sił i mocno całując wyszeptało mi do ucha:

… babciu, nie zostawiaj mnie…

… kochanie, muszę wrócić do swojego domu. Niedługo znów się spotkamy…

Przytulanka odsunęła się ode mnie. Zobaczyłam łzy.

… skarbie, co się dzieje? Przecież za kilka dni przyjedziesz do mnie. Pójdziemy na lody do naszej ulubionej kawiarenki. Namalujemy następny obraz i poprzycinamy krzewy w ogrodzie. Mamy tyle rzeczy do zrobienia…

… nic nie rozumiesz. Proszę, nie umieraj. Proszę. Obiecaj mi, że nie umrzesz. Obiecaj…

Niech to… I co odpowiedzieć sześciolatce? Przyrzec, że nie umrę? Nie jestem nieśmiertelna. A okłamywać nie będę.

… zróbmy tak. Obiecuję, że dołożę wszelkich starań żeby żyć jak najdłużej. Może być?..

Bez większego przekonania kiwnęła główką, że się zgadza. Gdy wsiadałam do samochodu usłyszałam:

… nie zapomnij połknąć tabletki…

Ten strach to chyba efekt mojej długiej choroby. Nie widziałyśmy się ponad trzy miesiące. Ja tęskniłam za nią, a ona za mną. Teraz próbujemy ten stracony czas nadrobić.  Ale to nie takie proste. Ja jeszcze nie doszłam do pełnej sprawności. Siły wracają, ale zbyt powoli. A może to starość? Do codziennych ćwiczeń dołożyłam sobie jeszcze nordic walking. Dwa, trzy razy w tygodniu przemierzam okoliczne uliczki, docieram do parku i okrążam go. To ponad godzinne ćwiczenie, ale nie da się tego robić w domu. Więc chodzę z obstawą. Wiadomo, cykor ze mnie i nic na to nie poradzę.

 Natomiast lista spraw do załatwienia wciąż się wydłuża. Dotychczas byłam dumna z tego, że potrafiłam się doskonale zorganizować. A teraz czas przecieka mi przez palce. Czasami jestem zła sama na siebie, bo nie potrafię odmówić gdy ktoś prosi o pomoc. Ktoś inny potrzebuje teksty w gwarze śląskiej. To znów dwa, trzy dni wyrwane z codziennego rytmu. Raz w tygodniu zjawia się Przytulanka. I to na cały dzień. Uwielbiam z nią przebywać, ale gdy wyjeżdża czuję się jak przekłuty balon. Przyjaciółka dzwoni, że chce pogadać, więc piekę ciasto(lub gdy czasu mało kupuję gotowe) i sunę do niej. Wysłucham, doradzę, podpowiem. A sterta zaległości rośnie. Nie, nie narzekam. Przecież mogę odmówić, ale nie chcę. To po prostu moje życie. Takie wybrałam i takie akceptuję.

 Bzy w ogrodzie nadal pachną. A w sobotę usłyszę …kocham cię babciu … I czego chcieć więcej?

 


Podziel się

komentarze (14) | dodaj komentarz

niedziela, 23 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  109 549  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Piszę o swoim życiu , o zmaganiu się z codziennością i o radościach . Dzielę się wspomnieniami śmiesznymi lub smutnymi .

Statystyki

Odwiedziny: 109549

Lubię to

Horoskop

Wodnik

Nie lekceważ uderzenia przez skrzydło motyla....Wszak nawet kamień ulega sile kropelek wody. To co otrzymasz z łatwością - nigdy nie przysporzy ci prawdziwej satysfakcji.

więcej na horoskop.wp.pl