Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 259 985 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

SAME DZIWNE NIESPODZIANKI

sobota, 28 lipca 2012 0:23

Pałacyk mnie trochę zaskoczył . Wyobrażałam sobie potężną budowlę z wieloma pokojami i ogromną basztą w której będę mieszkała . A tutaj niespodzianka . Co prawda baszta istnieje , ale jest jakby klatką schodową . Pokoje mieliśmy na samej górze , więc pokonanie schodów było nie lada wyczynem . I to nie z powodu wysokości lecz kręcenia się wokół osi schodów . Po dojściu na sam szczyt czułam się jakbym zeszła z karuzeli . To mój błędnik dał mi do zrozumienia , że bardzo kręcenia nie lubi . Pokój dwuosobowy z łazienką i wyjściem na wąski taras widokowy . A widok ...        Gdzie nie spojrzałam tam zieleń . Pachnąca , szumiąca . I plusk wody , który utulił mnie do snu . Spałam jak niemowlę .

Śniadanie zamówiłam na ósmą trzydzieści , bo o dziewiątej czekała mnie wizyta u fryzjerki . Samochód zawiózł mnie wprost pod drzwi salonu . Sympatyczna fryzjerka długo oglądała moje rozpuszczone włosy dopytując jak je pielęgnuję .

... myję ... odparłam po długim namyśle .

...i ...

Co za "i" ! Myję i tyle .

... czasami podcinam ...

Patrzyła na mnie czekając na ciąg dalszy . Ciśnienie mi nieco skoczyło . Poczułam się jak w konfesjonale .

... do salonów fryzjerskich nie chodzę . Sama myję , podcinam , suszę na tarasie na wietrze i sama się czeszę ... 

Chciałam jeszcze dodać , że więcej grzechów nie pamiętam . Ale widząc minę znawczyni włosów zagryzłam wargi i umilkłam .

...mycie i odżywka nawilżająca ... zadecydowała . Potem było lekkie podcinanie i następna decyzja :

... nawiniemy na grube lokówki i głowa pójdzie pod suszarkę ...

Wytrzeszczyłam oczy . Myślałam , że era nawijania na lokówki już dawno minęła . Teraz są jakieś elektryczne urządzenia , które w mig robią super fryzurę . Dlaczego ja mam siedzieć z głową wsadzoną do jakiegoś brzęczącego chełmu ?!

Wszystkie panie siedziały na fotelach , plotkowały zażarcie a ja poprzez szum korpusu okalającego moją głowę nic nie słyszałam . Nawet moje myśli zwinęły się jak jamnik na kanapie i zaczęły odpływać w niebyt . Chyba na osłodę ciężkiego żywota dostałam filiżankę kawy i to mnie nieco przywróciło do życia . Po około czterdziestu minutach ulitowano się nade mną i uwolniono od brzęczącego tałatajstwa . Zdjęto lokówki i zaczął się następny horror . Mistrzyni nożyczek i grzebienia chwyciła moje włosy i rozczesała grube spirale . Błyszcząca fryzura falami spłynęła na plecy i ramiona . Nieźle .

.. może tak zostawimy ? Ma pani piękne włosy i naprawdę szkoda je upinać w kok ...  

Spojrzałam złowieszczo , ale słodkim głosikiem oznajmiłam iż chcę bananowy kok . Czyli spięte włosy . Bez żadnych ozdób i loczków .

... ale ...

... proszę mnie zrozumieć . Nie mam trzydzieści ani czterdzieści lat . Kupuję krem do twarzy 65 + , więc proszę ze mnie nie robić nastolatki . Doceniam pani starania i dziękuję za komplement lecz w takiej fryzurze nie byłabym sobą ...

Szanowny kliencie . Życzysz sobie i masz .  Lecz miną całe lata świetlne nim mnie ktokolwiek namówi na wizytę w salonie fryzjerskim .

Z uczesaną głową wylądowałam w pałacyku . Znów schodowa karuzela , prysznic i szybka zmiana kreacji . Staranny makijaż i jestem gotowa . Jadę na błogosławieństwo do domu panny młodej . Zrobiłam kilka zdjęć , ale to bardzo rodzinna i kameralna uroczystość , więc zachowam je w swoim laptopie .

Wyjazd do kościoła był poprzedzony zakupieniem kuponu totka . Zamiast kwiatów . Takie było życzenie młodej pary .

A ślub ? Następnym razem , bo takiej historii jak długo na tym świecie istnieję jeszcze nie przeżyłam .


Podziel się

komentarze (25) | dodaj komentarz

PRZEDŚLUBNA NIESPODZIANKA

poniedziałek, 23 lipca 2012 15:17

Samochód cicho mrucząc mknie po autostradzie . Siedząc na tylnym siedzeniu spoglądam przez przyciemnione szyby . Niebo przybrało kolor szarawy jakby zbliżała się burza . Pola i łąki migają jak w przyspieszonym filmie . Przechylam się do przodu spoglądając na prędkościomierz . Sto czterdzieści , sto sześćdziesiąt . Soyka śpiewa "Czas nas uczy pogody" . Uśmiecham się . Mnie nie trzeba uczyć . Pogodę mam w sobie . Po tylu latach to chyba jedyne co mi się naprawdę udało .  Pogoda ducha ratuje mnie z niejednej opresji .

 Nagle samochód lekko hamuje . Słyszę lekki trzask , brzęczenie i stukot . Kierowca odwraca się do mnie i na twarzy widzę uśmiech . A ja parskam śmiechem , bo wiem że to hałasuje moja niespodzianka umieszczona w bagażniku . Niech sobie trochę podokazuje . Ale gdy ją wyciągnę z bagażnika to dopiero będzie awantura . Nawet najbardziej wściekła żona nie zrobi swojemu ślubnemu takiego piekła .

 W ciągu 2,5 godziny jesteśmy na miejscu . Tempo powalające . Niespodzianka zamilkła , więc zostawiam ją w bagażniku . Powitanie niezwykle serdeczne utwierdza mnie w przekonaniu , że jestem lubianą ciocią . Późny obiad smakuje wyśmienicie . Czas pędzi z prędkością światła . Kawa i sernik z brzoskwiniami oraz miód pitny są smakowitym tłem do rozmów o niespodziance dla przyszłych nowożeńców . Wchodząc do bloku rozglądałam się szukając miejsca . Znalazłam stare betonowe schody prowadzące donikąd . Wyszczerbione , ale świetnie nadające się do zorganizowania naszej śląskiej tradycji . Gdy przyszli małżonkowie przekroczyli próg mieszkania zostali przez nas zaproszeni przed blok . Mieli z sobą przynieść miotłę , miotełkę , szufelkę i duże wiadro . Nieco zszokowani rzucili się na poszukiwanie wymienionych przedmiotów , a my pobiegliśmy do swoich samochodów wyciągając z bagażników grzechoczące torby , reklamówki i pudła . Gdy "młodzi" zeszli głośno zawołałam , że teraz w myśl śląskiej tradycji zrobimy coś co zapewni im dozgonne szczęście . I na schody poleciały porcelanowe talerze , kubki , filiżanki , miski , szklanki . Huk , trzask rozbijanych naczyń niósł się po całym osiedlu .

Czy nie pisałam , że najbardziej wściekła żona nie urządzi swemu małżonkowi takiego piekła ? Tysiące odłamków pokrywało schody i chodnik .

... a teraz popracujcie . Wszystko musi być pozbierane . Nic nie może zostać ...

I wtedy olśniło mnie .

Przecież muszę to udokumentować ! Zaczęłam szukać aparatu . Co prawda już pod koniec , ale zdążyłam .  Mogło by się wydawać , że to naprawdę koniec . Nic bardziej mylnego . Ktoś z gości podbiegł i prawie  pełne wiadro stało znów puste , a "młodzi" z przerażeniem patrzyli na stosy rozsypanego szkła . Gdy uporali się i z tym problemem zaczęła się sypać następna porcja , bo nie wszystkie talerze i kubki opuściły swoje reklamówkowe zacisze . A z okien bloku także zlatywały talerze i talerzyki . Mieszkańcy ze śmiechem przyłączyli się do naszej tradycji .

Zapadł wieczór . Pora wyruszyć do zamku . Potwornie zmęczona myślałam tylko o jednym - spać , spać . Cieszyłam się , że niespodzianka się udała , ale była to namiastka tego co dzieje się u nas . Na śląskiej ziemi . Bo u nas trzaskanie szkła to takie małe wesele . Z muzyką , śpiewem , tańcami i stołami pełnymi jedzenia oraz picia . A potłuczoną porcelanę i szkło wywozi się kontenerami .


Podziel się

komentarze (32) | dodaj komentarz

JUŻ JESTEM

czwartek, 19 lipca 2012 0:58

Wróciłam cała i zdrowa . Może nieco roztańczona i z mnóstwem niezwykłych przygód . Bo jak wiadomo przygody przyklejają się do mnie jak rzepy do psiej sierści . Lecz na te opowieści troszkę poczekacie . Dzisiaj mam przyjemność poinformować Was , że odezwała się Justysia . Przysłała mi maila z informacją , że wcześniej nie mogła napisać . Lecz już jest wszystko w porządku i aktualnie pochłania Ją praca , rehabilitacja i pisanie poezji . Właśnie kończy trzeci tomik . I w najbliższym czasie spełni się Jej wielkie wieloletnie marzenie . Czyli wyjazd nad morze . A ja cieszę się wraz z Nią , bo zapewne ta przygoda zaowocuje wspaniałymi wierszami .

I mam dwie niespodzianki .

Pierwsza - pod postem "Justynka" młodziutka poetka umieściła swój komentarz , który jest także skierowany do Was .

Druga - pod postem "Sen czy jawa" wpisała swój wiersz , który stał się taką kropką nad "i" . Dzięki temu lirykowi mój wpis stał się romantyczny i bardziej wyrazisty .

Justynko , dziękuję . A w miarę wolnego czasu , sił i chęci zapraszam do takiego oryginalnego komentowania swoimi wierszami . Natomiast moi ulubieni blogowicze będą mieli okazję poznać Twoją wrażliwą duszę i Twój niezwykły talent .

Jeszcze tylko szepnę Wam do ucha , że mam zaproszenie do Justynki na kawę . I żeby troszkę zrobiło się Wam żal to dodam , że do kawy Jej cudowna Mama podaje wspaniałe wypieki . A z Jej Tatą mamy wspólny i bardzo ciekawy temat do dyskusji : remont i modernizacja domu .

Za oknem już świt . Ptaki zaprosiły mnie na swój niezwykły koncert . Trochę posłucham na tarasie , a potem ruszam do sypialni . Natomiast po południu pozwolę sobie na przekroczenie progów Waszych gościnnych blogów .

Chyba te ptasie trele nieco mnie rozregulowały , bo zaczęłam rymować . To do popołudnia . 


Podziel się

komentarze (22) | dodaj komentarz

PRZEGRAŁAM Z WP

piątek, 13 lipca 2012 0:11

Od kilku dni WP wyrzucało mnie systematycznie i bezkompromisowo . Cóż . Widocznie w tym tygodniu nie jest mi dane pojawienie się w moich zaprzyjaźnionych blogach . Może tym razem uda mi się przynajmniej napisać kilka słów wyjaśnienia .

Jutro wyjeżdżam na kilka dni do Złotoryi . Właśnie tam mieści się Zamek nad Zalewem z basztą , która przez kilka dni będzie moim domem . Natomiast sobotnie popołudnie i noc to szaleństwo weselne w Pałacu Brunów . A konkretnie w Powozowni . Nigdy w powozowni się nie bawiłam , więc witaj nowa przygodo i nowe doświadczenia .

 Czy damy powinny wchodzić do takiego miejsca ? Zobaczymy . Może znajdę jakiegoś nadwornego fotografa , który uwieczni te chwile . Po powrocie postaram się co ciekawsze fotki tutaj wrzucić .

 Na razie WP pozwala mi dalej pisać dlatego w dużym skrócie o moich zakupach z Trąbą Powietrzną . I jeszcze mała uwaga :

gdy idę z przyjaciółkami na zakupy to nie mogą mnie chwalić . Idą żeby krytykować i szukać wszelakich mankamentów w tym co przymierzam . Taka zasada obowiązuje od wielu lat i nic nie zapowiada większej zmiany . Tym razem było tak samo . Zaopatrzona w listę Waszych podpowiedzi wyruszyłam z największą krytykantką na zakupy . Część sklepów od razu skreśliłyśmy . Wytypowałyśmy tylko takie , w których sprzedawane suknie są szyte z dobrych materiałów a fasony mieszczą się w aktualnych trendach . Pierwszy sklep i z trzema sukienkami wkraczam do przymierzalni . W tym czasie Przyjaciółka buszuje między wieszakami . Po chwili wrzuca mi dodatkowo pięć innych  sztuk . Każdą ubieram , przeglądam się w dużym lustrze i wychodzę z przymierzalni . Słyszę : 

... za szeroka i bezkształtna ... lub

... nie widać w niej twojej talii ...

... fatalny fason ...

... z tyłu się marszczy ...  

... rękaw się ciągnie ...

Proszę o poszukanie sukni w kolorze mięty , bo to modny kolor . Ląduje sukienka , która jest ładna ale z miętą ma niewiele wspólnego . Raczej khaki . Wychodzę i słyszę :

... wyglądasz jak żaba na poligonie ...

Matko jedyna ! Jak ja Ją lutnę ! Zaciskam zęby i wracam do przymierzalni . Piętnasta sztuka . Mimo zmęczenia patrząc na swoje odbicie w lustrze uśmiecham się . Wychodzę i słyszę : 

... o cholera !..

I wiem , że to jest to .

Siedemnasta sztuka . Znów uśmiecham się do lustra . Wychodzę . Cisza w sklepie . Klienci uśmiechają się do mnie , Trąba Powietrzna milczy . A ja w lustrze widzę hiszpańską senioritę .

 Wychodzę ze sklepu z dwiema sukienkami . Jestem potwornie zmęczona , ale jeszcze idziemy kupować buciki . Ile par przymierzyłam ? Dziesięć ? Piętnaście ? Pogubiłam się w ilościach . Ale są . Dopasowane do nogi i sukienek .

 Potem kawiarnia , chwila oddechu i powrót do domu . Za dwa dni telefon :

... a co z dodatkami ? ...

... wszystko mam . Tylko trzeba dopasować do sukienek ...

... jutro przyjdę ...  

I przyszła . Jak na Trąbę Powietrzną przystało . Gdy wyszła mój dom wyglądał jakby przeszła przez niego trąba powietrzna .

Przepraszam , bo już późno . Może uda się pokazać sukienki na zdjęciach . I poodwiedzam Was gdy wrócę . Wszystko przeczytam od deski do deski , bo wnusia w środę wylatuje na wakacje i będę miała więcej czasu . Być może WP nie utrudni mi znów życia .


Podziel się

komentarze (20) | dodaj komentarz

STARAM SIĘ

niedziela, 08 lipca 2012 1:02

Od tygodnia zajmuję się Przytulanką , bo przedszkole zamknięte . Do tego doszły niesamowite upały , których mój organizm nie toleruje . W nocy i wieczorami potworne burze , które uniemożliwiają korzystanie z laptopa . Może komuś taka pogoda odpowiada , ale ja jestem zmęczona i zniechęcona . Nawet ogród nie daje ukojenia . A najgorsze dla mnie to wstawanie o godzinie szóstej rano . Schodzę na parter do mojego krasnoludka  w piżamie  jak lunatyk . Wiadomo , że przed ósmą normalnie nie funkcjonuję , więc przytulam się do Przytulanki i próbuję zasnąć . Oczywiście z mizernym skutkiem , bo mój krasnoludek grzeje jak najlepszy termofor . Młodszy na siłę próbuje uszczęśliwić mnie przenośnym klimatyzatorem , lecz podziękowałam . Wolę mój ogromny wentylator , który pracując tylko lekko szumi .

Narzekam ? I jestem nieznośna ?  Wiem . Tak na mnie działają upały . Wtedy sama siebie nie lubię .

 O kreacjach napiszę następnym razem , bo na zakupy chodziłam z Trąbą Powietrzną . Oj , działo się !

 A teraz na szybko moja rozmowa z wnusią . Temat bardzo ciekawy .

... babciu , czy Kazik może urodzić dziecko ?..

... nie , bo Kazik jest kocurkiem . Kocice rodzą małe kociątka ...

... nie rozumiesz . Ja się pytam , czy Kazik może urodzić dziecko ale ludzkie ... 

Otwieram ze zdziwienia szeroko oczy  .

...żaden kot nie urodzi dzidziusia . Tylko ludzie rodzą dzieci . A konkretnie mamusie . Tak jak ciebie urodziła twoja mamusia ...  

Wnusia chwilkę myśli marszcząc śmiesznie czółko .

... myślałam , że o siostrzyczkę poproszę Kazika . Ale chyba będę musiała poważnie porozmawiać z tatą i mamą . Przecież to już najwyższy czas , żeby załatwić małe dziecko do nowego domku .Tam będzie dużo pokoi i będę się miała z kim bawić...

Spanikowałam . 

...żabko , pomyśl . Kto się będzie zajmował takim maluszkiem . Twoi rodzice muszą pracować ...

Popatrzyła na mnie z lekką naganą .

...jak to kto . Ty , a ja ci będę pomagała ... 


Podziel się

komentarze (20) | dodaj komentarz

niedziela, 23 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  109 545  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Piszę o swoim życiu , o zmaganiu się z codziennością i o radościach . Dzielę się wspomnieniami śmiesznymi lub smutnymi .

Statystyki

Odwiedziny: 109545

Lubię to

Horoskop

Wodnik

Nie lekceważ uderzenia przez skrzydło motyla....Wszak nawet kamień ulega sile kropelek wody. To co otrzymasz z łatwością - nigdy nie przysporzy ci prawdziwej satysfakcji.

więcej na horoskop.wp.pl