Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 259 989 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

NIE ZANUDZAM

piątek, 30 września 2011 14:38

I właśnie o to chodzi , żeby nie zanudzać . Remont to niezbyt ciekawa historia . Szczególnie dla tych , którzy nie muszą go przeżywać . Bo co może być ciekawego w tym , że płytki które kupiłam i którymi się tak chwaliłam są niewłaściwe ? Bo taraso - mimo , że w kilku miejscach popękane jest w rzeczywistości jak płyta lotniska . Czyli prawie nie do ruszenia . Efekt ? Trzeba kupić cieńsze płytki i położyć je na nieco zmienione podłoże . Brzmi nieco tajemniczo , ale jako fachowiec budowlano - remontowy ;-) wiem już gdzie popełniłam błąd . Poprzednio kupione kafle przydadzą się na taras na parterze , gdy w następnym roku (lub za dwa) zajmę się tym obiektem . Mnożą się problemy , ja dzielnie podejmuję decyzje - z różnym skutkiem . Ale nie jest źle . Mogę przegrać jedną bitwę , ale wojnę o wyremontowany dom na pewno wygram .  Oczywiście z takim dopingiem jak Wasze komentarze :-].

A jak będziecie czuli , że "wymiękam" to głaszczcie , pocieszajcie i przytulajcie mnie do serca . To zawsze dodaje siły i takiego "kopa" , że mogę zmierzyć się z każdym problemem .

 Nie licząc tego roku zaplanowałam iż całość inwestycji potrwa jeszcze dwa lata . Oczywiście poszłoby o wiele szybciej , ale jest mały szkopuł . Jak nie wiadomo o co chodzi , to chodzi o ...

I dlatego moje plany są tak dalekosiężne . Kilka dni temu kupiłam kupon totka , ale nawet dwójki nie miałam ;-( . Pocieszam się tym , że jak ktoś nie ma szczęścia w grach to ma w miłości . Ale na razie ...:-(


Podziel się

komentarze (13) | dodaj komentarz

REMONTOWY GALIMATIAS

czwartek, 29 września 2011 0:08

Przecudna muzyka - duet , który napełnia mnie niesamowitymi uczuciami . Młot pneumatyczny i udarowa wiertarka . Do tego ciągle dzwoniące telefony . Relaks i słodycz dla uszu . Ale nie moich ]:->Ból głowy , rozkojarzenie i chęć ucieczki , gdzie cisza i spokój . Synowa chora , wnusia chora , koty ekspresowo wyniosły się z domu a ja miotam się między dwiema ekipami próbując zapanować nad narastającą niechęcią do wszelakich urządzeń wspomagających remont .

 Było już późne popołudnie . Starszy wrócił z pracy . Zadzwoniła kuzynka , czy nie mam ochoty wyskoczyć na łono natury . Ależ mam !!! Przekazałam pałeczkę dowodzenia Starszemu i wskoczyłam do samochodu . Kilka kilometrów za miastem - tego mi brakowało :-].  W tej kępie wysokich traw widać mojego zmaltretowanego ducha , który obejmuje swoją obolałą głowę .  Tutaj zatrzymałam się na dłużej . Szukałam złotą rybkę , żeby spełniła moje trzy życzenia . Niestety , bez rezultatu . Rybka zniknęła , więc życzenia się nie spełnią .    Po dwóch godzinach głowa wróciła do normalnego stanu . A ja po dobrej kawie , zrelaksowana i pełna zapału ruszyłam w powrotną drogę .  

Ale uchwyciłam swoim obiektywem jeszcze jeden obiekt . Może się komuś spodoba ? To tyle na dzisiaj . Wybaczcie , że Was już nie zdążę odwiedzić , ale jutro na pewno zawitam . 


Podziel się

komentarze (11) | dodaj komentarz

UCHYLAM RĄBKA TAJEMNICY

wtorek, 27 września 2011 23:18

Mimo bardzo pracowitego dnia siadłam przy biurku by wyjaśnić tajemnicę mojej alkowy . Lecz żeby to zrobić powinnam odkryć kilka moich sekretów . Przewijają się one przez mój blog , ale nie wszyscy od początku go czytali .

 Po piewsze - mam problemy z kręgosłupem . A konkretnie z kręgami szyjnymi . Dzięki ćwiczeniom i rehabilitacji nieźle funkcjonuję , ale muszę spać na ortopedycznej poduszce , która jest dosyć oryginalnie wyprofilowana .

 Po drugie - mam włosy do pasa , które w dzień podpinam wsuwkami . Lecz na noc muszą być rozpuszczone . I powstaje problem . Jako nocny wiercipięta zmieniam pozycje podczas snu , co przy tak długich włosach jest bardzo uciążliwe . Dlatego przed snem przerzucam włosy poza poduszkę i mam odsłoniętą twarz , szyję oraz ramiona .

 Po trzecie - zawsze śpię przy uchylonym oknie bez względu na porę roku . Z tej to przyczyny do sypialni czasami wpadnie maleńkie zwierzątko , które od razu pała do mnie wielką choć nieodwzajemnioną miłością . Ale beze mnie nie przeżyje i dlatego robi wszystko , żeby się do mnie przytulić . Kocham zwierzęta , a one mnie . Jednak to stworzenie jest niezwykle uciążliwe .

Kilka ostatnich nocy miało identyczny przebieg . Światła pogaszone , ja układam się do snu , zapadam w lekką drzemkę i słyszę cichutkie bzzzz... Brzmi jak cichutka muzyka , ale ja wiem , że to wstęp do konsumpcji . Potrzebna jest moja krew . Siadam na łóżku i wyciągam ręce . Słyszę zbliżającego się bzykacza . Jestem czujna . Budzi się we mnie bestia , która chce się rozprawić z najeźdźcą . Próbuję dorwać agresora , uderzam po omacku . Chwila ciszy - zwyciężyłam ? Kładę się na poduszkę . Po kilku minutach - bzzzz.... . I znów zaczynamy polowanko . Najczęściej już po godzinie padam zmęczona i zasypiam . A rano w lustrze widzę , że znów przegrałam nierówną walkę z przyszłą mamą - komarzycą .

Ale wczorajsza noc była zwycięska - dla mnie .

Notario @)-->-->-- byłaś najbliżej odgadnięcia . A Wuni pogrożę palcem , bo to jedyna osoba , która zna mnie osobiście i dlatego było Jej łatwiej . Jednak odgadła (bez podpowiedzi) , więc dla Wuni też @)-->-->--.


Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

TAJEMNICA ALKOWY

poniedziałek, 26 września 2011 23:13

Wiem , że powinnam ten wpis opatrzyć specjalnym znaczkiem . Ale wierzę , że do mojego blogu nie zaglądają małolaty . Tutaj goszczą tylko wypróbowani przyjaciele , którzy osiemnaście lat skończyli dosyć dawno . Jestem potwornie zmęczona , lecz ten wpis będzie dla mnie przyjemnością . A przyjemnościami należy się dzielić .

  Dzisiaj opowiem o moich ostatnich nocach . Rzecz dzieje się w alkowie (lepiej brzmi niż sypialnia) . I już od kilku nocy nie śpię sama . Szczegółów zdradzać nie będę , bo to nie w moim stylu . Ale nim zasnę atmosfera jest niezwykła ;-). Jest wtedy nawet pewien rodzaj muzyki , który budzi we mnie dziką panterę . I dzieje się ... oj dużo ! Zasypiam zmęczona , ale rano wyślizguję się cichutko z łóżka i idę do łazienki . Przeglądam się w lustrze (trochę z próżności , bo chyba wtedy jestem najładniejsza) i zawsze znajduję dowód nocnego szaleństwa . Żeby za bardzo rodzince nie podpaść - przykrywam to włosami . Czyli upinam je tak , żeby nic nie było widać . Lecz nie zawsze tak się da . Wczoraj spotkałam się z przyjaciółką i mimo mojego wysiłku zobaczyła ślad na szyi .

... a co to ? ... zapytała wskazując znaczek świadczący , że ktoś mnie miłuje i żyć beze mnie nie może . Zmieszana zgarnęłam ręką włosy i odparłam , że to drobiazg . A o drobiazgach rozmawiać nie będziemy . Przyjaciółka spojrzała na mnie podejrzliwie , ale że to dama z klasą - zmieniła temat .

Natomiast ja muszę kupić sobie jakiś fluid , żeby przykrywać dowody nocnych igraszek .

 I na koniec pytanie :  CO  SIĘ  DZIEJE  W  MOJEJ  SYPIALNI ?


Podziel się

komentarze (11) | dodaj komentarz

Z DOSKOKU

niedziela, 25 września 2011 23:01

Od jutra zaczyna się u mnie remont , więc wpisy będą "z doskoku" . Ale obiecuję , że ... będzie się działo . Bo wiadomo , że w moim życiu zawsze się coś dzieje . Nuda , to stan wręcz mi nieznany . A i pomysł na nową zagadkę też mam . Jednak przyszłość pokaże co z moich planów wyjdzie . Gdybym w tygodniu nie miała czasu Was poodwiedzać , to nadrobię to w najbliższej wolnej chwili . Ale staram się tak rozplanować dzień , żebym znalazła chociażby godzinkę na zaglądnięcie do Was . Jednak na razie najważniejszy jest remont , bo zima tuż , tuż . Trzymajcie kciuki za słoneczną i ciepłą pogodę .

 A za to będzie oryginalna i bardzo nietypowa niespodzianka ;-)

 


Podziel się

komentarze (9) | dodaj komentarz

MAŁA CZARNA - CIĄG DALSZY

sobota, 24 września 2011 20:03

... ekspres do kawy ? Raczej nie ...

Przyjaciółka spojrzała na mnie ze zdziwieniem .

 ... to już wcale nie rozumiem o czym my rozmawiamy . Byłam przekonana , że chodzi o kawę ...

... czy tylko z tym ci się kojarzy mała czarna ?... zapytałam patrząc z rozbawieniem na minę mojej przyjaciółki .

... jeszcze z sukienką , ale chyba nie chcesz kupować sukienki ?...

... właśnie , że chcę . Przecież ja nie mam takiej uniwersalnej kiecki , w której mogłabym wyjść na nieco poważniejszą imprezę . Gdy ostatnio robiłam porządki w swojej szafie stwierdziłam , że ...

... możesz nie kończyć . Domyślam się , że ... nie masz co na siebie włożyć . Jak ty nie masz co włożyć to kto ma ? ...

... nie bądź złośliwa . Ostatnio małą czarną nosiłam mając dwadzieścia trzy lata . Od tego czasu nigdy nie miałam ochoty na czarne rzeczy . Może jakąś spódnicę , ale zawsze ubierałam się kolorowo . Gdy dwadzieścia lat temu zmarli moi Rodzice - wtedy przez dwa lata chodziłam w czerni . Ale tylko kostiumy , garsonki , sweterki . Po śmierci Męża zaczęłam nosić czarną odzież . I wtedy też nie kupiłam sukienki ...

... a teraz mamy kupić twoją wymarzoną małą czarną , która jest ci niezbędna ?...

 Albo mi się wydaje , albo w jej głosie wyczułam sarkazm . Nigdy tak się nie zachowywała . Zrobiło mi się przykro . Przystanęłam . Ona także . Chwilę milczałyśmy . Nagle spojrzała na mnie i uśmiechnęła się .

... przepraszam . Wiem , że ostatnio miałaś trudne dni . Nie zwracaj na mnie uwagi . Idziemy wybierać małą czarną ...

Zakończenie ? Owszem - będzie .

 Kupiłam , ale przymierzyłam ponad dziesięć sukienek . To dekolt nie taki , to fason nie dla mnie , to długość nie ta . Rękaw za krótki , rękaw za szeroki . Zbyt wyzywająca , za tandetna . I tak się tym zmęczyłam , że na długi czas odechciało mi się kupowania .

 Poszłyśmy na obiad , wypiłyśmy kawę i stwierdziłam , że mam wspaniałą przyjaciółkę . Doradzała , krytykowała , ale niczego mi nie narzucała . Jednak jestem szczęściarą .

A w szafie wisi moja wymarzona mała czarna .

Przeczytałam Wasze komentarze :-D. Była i sukienka i kawa , więc wszyscy odgadli . Czyli zagadka nie była trudna . A Wiesi @)-->-->--  za "torebkę na deser" . Muszę się nad tą propozycją zastanowić .;-)


Podziel się

komentarze (9) | dodaj komentarz

MAŁA I CZARNA

piątek, 23 września 2011 22:10

Dziękuję za miłe słowa o zdjęciu , które zostało zrobione na szybko przez moją przyjaciółkę . Ma Ona dar robienia zdjęć na których nawet hipopotam wychodzi jak gwiazda filmowa . A więc to Jej zasługa i wyrazy uznania przekażę w najbliższym czasie .

Natomiast dzisiaj będzie o małej czarnej . Czy macie czasami ochotę na coś , co "chodzi" za Wami i nie możecie się od tego uwolnić ? Taka niebywała chętka , która wręcz nie daje spokoju ? Za mną od dłuższego czasu chodziła . Jak długo ? Dokładnie nie pamiętam , ale zapewniam , że bardzo długo .  W środę byłam już tak podminowana , że gdy zadzwoniła przyjaciółka zapytałam co myśli o małej czarnej .

 Cisza w słuchawce dała mi sporo do myślenia . Po chwili usłyszałam :

 ... mam przyjść ?...

 ... nie , bo już ciemno , ale spotkajmy się jutro na rogu ulicy . Może o dziesiątej rano ?...

Znów cisza . Wiem , że nie lubi wstawać tak wcześnie , ale jak na prawdziwą przyjaciółkę przystało zgodziła się . W czwartek zjawiła się punktualnie .

... to gdzie idziemy ?... zapytała .

Popatrzyłam na Nią swoimi niewinnymi oczętami i przyłożyłam palec do ust .

... cciiiii . Dzisiaj ja prowadzę i nie zadawaj pytań ...

Wyglądała na lekko zdezorientowaną . Ale znając mnie tyle lat za bardzo się nie zdziwiła . Poprowadziłam Ją ulicą , potem przez całe osiedle . Zatrzymałyśmy się na przystanku autobusowym . Wyciągnęłam wcześniej przygotowane bilety autobusowe . Lekko się zaniepokoiła .

... czy ty się dobrze czujesz ?... spytała lekko drżącym głosem . Kiwnęłam potakująco głową i uśmiechnęłam się swoim najpiękniejszym uśmiechem .

... czy nie mogłyśmy pójść do miasta i spełnić twoją zachciankę nieco bliżej ? Po co jechać autobusem ?... zaniepokoiła się już na poważnie , gdy nie wsiadłyśmy do dwóch kolejnych pojazdów .

 ... spokojnie , wsiadamy do następnego ...

Przejechałyśmy dwa przystanki i wysiadłyśmy na wprost długiego gmachu handlowego . Przyjaciółka parsknęła śmiechem .

... już wiem !!! Ekspres do kawy chcesz kupić !!! ...

... ??? ...

A Wy co o tym sądzicie ?;-) 


Podziel się

komentarze (11) | dodaj komentarz

BUNT

środa, 21 września 2011 19:39

Dziwny ten dzisiejszy dzień . Niby nic się takiego nie stało , a jednak dał mi dużo do myślenia .

Ale najpierw podziękuję za zwrócenie uwagi , że na moim blogu nie ma mojej wizytówki . Ekspresowe zdjęcie zrobione przez przyjaciółkę aparatem cyfrowym , kilka kliknięć i ... gotowe . Jak jeszcze jest coś nie tak - podpowiadajcie . Co prawda nie jestem blogową nowicjuszką , ale niektóre sprawy przeoczyłam .

A teraz gorąca historia sprzed godziny . Dzwoni do mnie koleżanka , która od wielu lat pomaga swojej córce w wychowywaniu dzieci . Też kiedyś o niej pisałam . Poprzednio żaliła mi się , że jest potwornie  zmęczona opieką nad wnukami i swoimi rodzicami . Zaczęła chorować , więc rodziców umieszczono u drugiej córki . Zostały pod opieką tylko wnuki . Teraz stwierdziła , że nawet z trójką wnuków ma problemy . I odmówiła dalszej pomocy . I co ? Jej własna córka obraziła się . Przez jedenaście lat pomagała więc jakim prawem teraz nie chce ?

 Smutne , że własne dzieci wymuszają na rodzicach obowiązek opiekowania się wnukami . Gdyby MATKA NATURA chciała , żeby starsi ludzie wychowywali małe dzieci to dałaby im możliwość ich rodzenia . Czyżbyśmy wychowywali egoistyczne pokolenie , które na barki schorowanych i zmęczonych rodziców dokładali coraz większy ciężar ? Podobno dziadkowie mogą , ale nie muszą . A praktyka ?

Zostawiam to bez komentarza , ale w uszach brzmi mi jeszcze rozgoryczony głos mojej znajomej .


Podziel się

komentarze (11) | dodaj komentarz

MINĄŁ NASTĘPNY DZIEŃ

wtorek, 20 września 2011 19:44

Odczucie wolności to mój ulubiony stan . Rano mimo deszczu rozpoczęłam dzień niezwykle leniwie . Uwielbiam w takie dni nic nie robić . A właściwie robić tylko to na co mam ochotę . Czyli zjeść śniadanie  bez konieczności przebrania się , potem kawa i chwila zastanowienia - czym się zająć .

Cały dom wysprzątany , wnusia w przedszkolu , na obiad zupa jarzynowa i omlet z pieczarkami . A ja mam nadmiar wolnego czasu . Jak na mnie - szczyt szczęścia . Po miesiącach zwariowanej gonitwy nareszcie spokój i cisza . Nikt nic ode mnie nie chce . Telefony milczały . Tylko koty zapragnęły trochę czułości . Dostały .:-D

Długo nie wytrzymałam i ruszyłam do jednej z szaf . Przegląd tego co wisi na wieszakach to ciężka praca , ale niezbędna . Trudno w nieskończoność trzymać rzeczy w których się nie chodzi . Stosik rósł , a w szafie zrobiło się luźniej .

Kiedyś rzeczy będące w bardzo dobrym stanie wyprane i wyprasowane oddawałam do Caritasu . Teraz spakowane do worków czekają na akcję zbiórki odzieży . Raz w miesiącu jest informacja , że w danym dniu i o określonej godzinie przejedzie samochód i zabierze worki wystawione przed furtkę . Bez szukania i zastanawiania komu przekazać to co jeszcze jest do wykorzystania . I dobry uczynek i więcej miejsca w szafie .

 Ale dość o przyziemnych sprawach . Wczoraj moje przyjaciółki wyciągnęły mnie na obiad i kawę do lokalu w którym jeszcze nie byłam . Zrobiłam kilka zdjęć , bo wystrój jak na restaurację dosyć ciekawy . Połączenie "starego" z nowym . Lubię takie klimaty . Nie mogłam się oprzeć , żeby nie uwiecznić tych pustych butelek . Ale po etykietach widziałam , że są wina na każdą kieszeń .  Ten mebel przyciąga wzrok . Nie zdążyłam zapytać , czy świetnie odnowiona staroć . A może niezła podróbka .  I następny ciekawy obiekt - kaflowy piec , który sięga aż do sufitu . Niestety , nie udało mi się go w całości sfotografować , bo musiałabym robić zdjęcie siedząc na parapecie okna . Aż tak zwariowana nie jestem ;-).


Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

WRÓCIŁAM

niedziela, 18 września 2011 21:32

Wróciłam do pisania .

Nie przypuszczałam , że będzie tak trudno . Kilka spraw nałożyło się na siebie i efekt wiadomy .

Nie o wszystkim opowiem , ale może tylko w skrócie przedstawię trzy sprawy . Pierwsza - odszedł Mateusz . Nie ma już człowieka , który był chodzącą dobrocią . Pisałam o Nim chyba w styczniu i na początku lutego .

Druga - zapowiedzieli się z wizytą dalsi krewni mojego zmarłego Męża . Zbliża się połowa września , a tradycją tego domu było , że w tym okresie zaczynały się przygotowania do mężowskich urodzin . Wtedy myłam okna , prałam firany , sprzątałam cały dom . Planowałam co upiekę , ugotuję i podam licznym gościom . Myjąc te cholerne okna , planując wypieki pomyślałam , że jeszcze nie mam dla solenizanta prezentu . I natychmiastowe opamiętanie - przecież On nie żyje od kilku lat !!! Okna myję , bo przyjeżdżają krewni i chcę ich przyjąć tak jak na to zasługują . Co się ze mną dzieje !!! Potworny ból i łzy . Wmawiam sobie , że to nie łzy . Że to tylko oczy mi się pocą .

 Trzecia sprawa - fachowiec od tarasu przesunął termin rozpoczęcia remontu o dwa tygodnie ]:-> . Przecież niedługo zima  a remont będzie trwał około miesiąca !!!

Do tego doszło kilka innych spraw . Każde z nich mogłabym jakoś przełknąć , ale tyle jednocześnie ? Nie wytrzymałam . Za dużo na mnie jedną . A nie mogłam wypisywać swoich utyskiwań na blogu , bo w końcu mielibyście mnie dosyć . Stwarzać pozorów , że nic się złego nie dzieje też nie potrafiłam . Potrzebowałam czasu .

Bo człowiek nie zawsze musi być silny i wesoły . Dobrze czasami przyznać się do smutku i to okazać - przynajmniej wobec siebie samego . Płacz uwalnia , zmywa smutki w dosłownym tego słowa znaczeniu . Łzy nie są oznaką słabości , ale tego , że nie oduczyłam się poważnie traktować własnych uczuć i pozwalać dochodzić im do głosu . Pomyślicie , że to dziecinne . Może . Ale cieszę się , że jeszcze we mnie jest trochę z dziecka . Może starego , ale jednak dziecka :-D.

A jak koniecznie musicie mnie obsztorcować to proszę na mail :

 henwgl@wp.pl

Oby delikatnie ;-).


Podziel się

komentarze (11) | dodaj komentarz

niedziela, 23 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  109 595  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Piszę o swoim życiu , o zmaganiu się z codziennością i o radościach . Dzielę się wspomnieniami śmiesznymi lub smutnymi .

Statystyki

Odwiedziny: 109595

Lubię to

Horoskop

Wodnik

Nie lekceważ uderzenia przez skrzydło motyla....Wszak nawet kamień ulega sile kropelek wody. To co otrzymasz z łatwością - nigdy nie przysporzy ci prawdziwej satysfakcji.

więcej na horoskop.wp.pl