Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 259 985 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

PODOBNO ...

niedziela, 30 września 2012 20:31

Podobno wrzesień to piękny miesiąc . Mimozy , pajęczyny babiego lata z perełkami rosy . Wrzosy  i ostatnie słoneczne gorące dni . Słoje pełne przecierów pachnących pomidorami czy jabłkami . W zamrażalniku upchane woreczki śliwek na knedle i kawałki jabłek na cynamonowe rożki . Nawet nalewki w barku mienią się kolorami bursztynu , purpury i zieleni . Jestem gotowa na powitanie jesiennej szarugi i pierwszych przymrozków .

Ale szkoda , że znów muszę czekać na łaskoczące gorące słoneczne promyki , które tak ładnie malują piegi na mojej twarzy .

Lubię wrzesień , bo zawsze to był mój imprezowy miesiąc . Mnóstwo urodzin , imienin i spontanicznych spotkań bez okazji .

Teraz też jest tak samo . A jednak inaczej . Cień dziwnego spotkania snuje się za mną wszędzie . Żałuję , że przyjaciółkom opowiedziałam o mojej przygodzie . Teraz boją się o mnie . Jednak trzeba było milczeć . Po co przysparzać im problemów . Liczę , że zima przysypie śniegiem moje lęki i wiosną wszystko wróci do normy . Chyba potrzebuję troszkę czasu .

Lecz w mojej podświadomości czai się przekonanie , że to jeszcze nie koniec . Na psa urok ! Pukam w niemalowane drzewo !!!

Będzie dobrze . Musi być dobrze . Przede mną następny tydzień z Przytulanką , która rozbawia mnie do łez .

... babciu , co ugotowałaś dzisiaj na obiad ?..

... nie miałam zbyt dużo czasu , więc na szybko zrobiłam naleśniki z serem ...

Chwilka milczenia i

... faktycznie , nie wysiliłaś się ...:-D


Podziel się

komentarze (34) | dodaj komentarz

EPILOG

niedziela, 23 września 2012 22:31

Powinnam zacząć od przeprosin , że nie odpowiadałam na Wasze komentarze . Odpowiadając musiałabym niektóre sytuacje wyjaśniać , zdarzenia wyprzedzać . A tego nie chciałam  . Poza tym już od kilku dni źle się czułam . Do tego opieka nad wnusią , poremontowe porządki i ten okropny brak czasu . Pisałam pełna emocji , bo od spotkania upłynęło kilka dni . Dlatego tekst był bez poprawek wklepany na żywioł . Teraz zapewne sporo bym pozmieniała , ale wyszło jak wyszło . Starałam się w miarę wiernie przedstawić sytuację , naszą rozmowę i moje w danym momencie przemyślenia . A także uczucia , które mną targały . Czyli niedowierzanie , śmiech . A potem strach przeradzający się w przerażenie . Przerażenia było na pewno najwięcej .

Czytając teraz mój tekst stwierdziłam , że dla osób postronnych może zabrzmieć tandeciarsko i nierealnie . Przyznaję , że gdybym znalazła coś takiego na jakimś obcym blogu to miałabym wątpliwości co do opisanej prawdy . Dlatego ... kto nie wierzy niech przyjmie to jako fikcję literacką będącą wprawką do jakiegoś sentymentalnego powieścidła .

Temu mężczyźnie zawdzięczałam życie , bo przy jegomościu który mnie napadł znaleziono nóż . Nie był to breloczek czy maskotka . Jak słusznie zauważyła Basia (a ja także o tym pomyślałam) pan X miał i chyba ma na moim pukcie obsesję . Może to także być kaprys spełnienia niezrealizowanego z młodości marzenia . A czy nie pisałam kiedyś , że uroda to nie tylko dar . Czasami może być i przekleństwem . Świr , który prześladował mnie , gdy byłam już mężatką w zaawansowanej ciąży . Przeszłam o wiele więcej , ale niech te wspomnienia zostaną w szufladzie której nie otwieram . I niech tam zostaną . Na szczęście nic złego się teraz nie dzieje . Nikt mnie nie śledzi ani nie podgląda .

Lecz gdyby znów się pojawił to jestem przygotowana , bo o bezpieczeństwo rodziny będę walczyła w każdy możliwy sposób . Ale nie podejrzewajcie mnie o próbę unicestwienie pana X . Żadnej broni czy trucizny . Na żadną ugodę też nie dam się namówić . Nie mogłabym żyć w ten sposób . Zniknęłyby spontaniczne spotkania w lokalu z przyjaciółkami . Na obiedzie czy kawie z Miśkiem za plecami nie byłoby tak przyjemnie . Zwariowane wycieczki po sklepach odeszłyby w zapomnienie . 

Ale przyznaję , że troszeczkę mi zaimponował . Już dawno z takim trudem nikt nie zabiegał o moje względy . I czy życie bez finansowych problemów nie jest nęcące ? A siedząc naprzeciwko niego i widząc jak na mnie patrzy znów poczułam się tą dawną dziewczyną z warkoczami . 

I o czym ja bredzę ?! Babciu ! Bujany fotel , kłębek włóczki , druty i kot na kolanach ;-). Dobrej nocy .


Podziel się

komentarze (25) | dodaj komentarz

ZŁOTA KLATKA zakończenie

sobota, 22 września 2012 19:39

...nie bardzo pamiętam co odpowiedziałem , ale na pewno coś o zakładaniu rodziny . I że to chyba instynkt macierzyński każe dziewczynie szukać partnera . I gdybyś tylko zechciała to ja bardzo chętnie stworzę z tobą taką rodzinę . Wtedy podskoczyłaś jakby cię ktoś dziabnął , krzyknęłaś : ... a dajcie wy mi wszyscy święty spokój !.. i jak szalona wybiegłaś z palmiarni . Zostałem na tym cholernym murku zastanawiając się co złego zrobiłem . I nic mądrego do głowy mi nie przyszło . Jak widzisz dostałem wtedy kosza po raz pierwszy ...  

Nie pamiętałam tej sytuacji , ale tak sugestywnie to opowiedział , że chyba mówił prawdę . Dodał , że spotkaliśmy się jeszcze kilka razy , ale nigdy nie byłam sama , więc była tylko wymiana kilku zdań . No a potem wyjechał . Miał stypendium fundowane i po studiach musiał rozpocząć pracę .

Jak przez mgłę słuchałam o tym jak mnie szukał . Przestałam zwracać uwagę na to o czym mówił , bo moje myśli krążyły wokół grubej koperty leżącej na stoliku . Zastanawiałam się co zrobić . Jak postąpić . Z jednej strony czułam złość . Wręcz wściekłość , że w ten sposób ingerował w moje życie . Lecz nie tylko w moje , ale i w życie moich najbliższych . Z drugiej strony strach . Panikę . Przerażenie . Jak mam się zachować w stosunku do takiego człowieka ?

Zauważył moje rozkojarzenie . Zamilkł . Chyba był świetnym obserwatorem , bo położył rękę na kopercie i zapytał :

... o to chodzi ?..

Nie było sensu udawać . Matą Hari jednak nie jestem , więc pora zmierzyć się z problemem .

... tak , o te zdjęcia ...

...mogę ci wszystko wyjaśnić ...

... tutaj nie ma co wyjaśniać . Widziałam i to mi wystarczy . Zadam ci kilka pytań i nasza dalsza rozmowa będzie zależała od twoich szczerych odpowiedzi . Jeżeli na jakieś pytanie nie chcesz lub nie będziesz mógł odpowiedzieć to nie mów nic . Po prostu nie chcę słyszeć kłamstw . Zgadzasz się ?..

Zastanawiał się . Widziałam w jego wzroku zaskoczenie . Chyba nie tego się spodziewał .

...a jak się nie zgodzę ?..

... to wstaję i odchodzę ...

Roześmiał się .

... nie uciekłabyś przed Miśkiem ...

... a co , będzie mnie gonił po Rynku i siłą przywlecze do ciebie ?..  

Zmarszczył czoło , a we mnie wzbierała taka wściekłość , że było mi wszystko jedno co się wydarzy .

... dobrze , pytaj ...

 Pytania padały z szybkością błyskawicy :

... czy masz rodzinę . Żonę , dzieci , rodzeństwo ...  

... nie ...  

... czy jesteś uczciwym człowiekiem ...  

... staram się być ...

... czy jesteś majętny . Dom , ogród , samochód ...

... samochody . Liczba mnoga . Jestem majętny ...

... czy poszedłbyś ze mną na spacer bez swoich  współpracowników . A konkretnie bez obstawy ...

Zapanowała cisza .

... niestety , nie ...  

... czy zamieszkałbyś ze mną w moim domu , gdybym się zgodziła być z tobą ...      

 Wyraźnie się zdenerwował .

... dlaczego w twoim ?! Mój ma ponad czterysta metrów i ogromny ogród ...  

... a ile kamer ?.. zapytałam patrząc na niego smutno .

Zrozumiał . Spuścił głowę i już nic nie odpowiedział .

... czy mogę pożegnać się z twoimi ochroniarzami ? .. Kiwnął potakująco głową . Wstałam i podeszłam do Miśka .  

... żegnam Miśku . Opiekuj się nim ...  

Moja ręka utonęła w jego łapsku .

... szkoda , Madame . Będzie cierpiał ...  

Blondas skłonił głowę w geście pożegnania i uśmiechnął się do mnie .

Wróciłam do stolika .

... żegnaj . Sam rozumiesz , że nie mogę inaczej . I mam prośbę . Spal zdjęcia i spróbuj zapomnieć ...

Przyszłam do domu wkurzona i rozżalona . Porozstawiałam po kątach Starszego i Młodszego . Wystraszone koty same zwiały na taras . Zamknęłam się w pokoju i do wieczora nie wyszłam . Miałam o czym myśleć .

WP utrudnia mi już dalsze pisanie . Wnusia i ja chorujemy , więc będzie jeszcze epilog . Bo bez tego ani rusz . Może jutro lub dzisiaj w nocy napiszę .


Podziel się

komentarze (10) | dodaj komentarz

PRZEPRASZAM

piątek, 21 września 2012 1:04

Przepraszam , ale zmogła mnie grypa jelitowo żołądkowa . W łazience pisać się nie da . Przed Wami ostatni odcinek , więc w miarę sił i możliwości postaram się wieczorem dokończyć .

I podpowiedź : nie wkręcam . To działo się w realu , ale żyję i jest ok .


Podziel się

komentarze (10) | dodaj komentarz

ZŁOTA KLATKA ciąg dalszy

czwartek, 20 września 2012 1:41

Czułam jak po policzku spłynęła łza . Zauważył to . Zerwał się z krzesła .

... przepraszam ! Obraziłem cię czymś ?!..

Szafiasty momentalnie znalazł się obok . Natomiast blondas stanął wyprostowany jakby połknął kij od miotły . A ja roześmiałam się wesoło widząc trzech wystraszonych facetów , którzy patrzyli na mnie ze zdziwieniem .  

... nic mi nie jest . To tylko wzruszenie . Po prostu kobiety tak mają ...  

... czy Madame dobrze się czuje ?.. zapytał głośnym szeptem szafiasty .

... wszystko w porządku Miśku . Wracajcie do stolika ... odparł Pan X . Siadając przyglądał mi się  intensywnie jakby chciał sprawdzić czy powiedziałam prawdę .

Miśku ?! Szafiasty to Misiek ?! Matko jedyna ! W życiu żyjącym nigdy bym się nie domyśliła . Ciekawe , czy lubi miód . Śmiałam się jak głupi do sera , ale za skarby świata nie przyznałabym się im co mnie tak rozbawiło .

... już dobrze ? .. dopytywał się mój towarzysz . W jego głosie wyczułam autentyczną troskę .

... oczywiście . Nie masz pojęcia jak bardzo się cieszę , że się spotkaliśmy ...

... to co ja mam powiedzieć . Przeszedłem długą drogę , żeby teraz z tobą siedzieć i rozmawiać ... odparł całując mnie po rękach .

... długą w sensie kilometrów , czy długą czasowo ... zapytałam uwalniając delikatnie swoje dłonie z jego rąk .

Próbując usiąść wygodnie na krześle zrzucił łokciem leżącą na stoliku kopertę . Spadła na podłogę a zawartość się rozsypała . Panowie rzucili się do zbierania a ja z zaciekawieniem zerkałam na rozsypane zdjęcia .

I wtedy zmroziło mnie dokładnie . Ja w szlafroku na tarasie podlewam kwiaty . W piżamie siedzę przy stoliku pijąc kawę . W ogrodzie puszczamy z wnusią mydlane bańki . Idę chodnikiem  trzymając wnusię za rączkę . Chyba coś sobie opowiadamy , bo mamy uśmiechnięte buźki . Tańczę na weselu (poznałam sukienkę) . Głaszczę psa koleżanki .

To tylko jedno spojrzenie , które nie dało mi możliwości zobaczenia wszystkich zdjęć . A było ich mnóstwo . Różne sytuacje , różny czas i różne miejsca .

Trybiki mózgowe znów zafurczały przyspieszając w zawrotnym tempie . Powinnam się sprężyć . Zmobilizować . Kobieto , myśl ! Twoje IQ jest grubo powyżej stu ! Myśl !

 Wdech . Wydech . Wdech . Wydech .

Gdy pękata koperta wylądowała na stoliku byłam gotowa . Uśmiechnięta , wyluzowana i błyskotliwa . Mata Hari we współczesnym wydaniu .

... to może opowiesz jak potoczyły się twoje losy , bo o ile dobrze pamiętam to po tej mojej nieszczęsnej przygodzie widzieliśmy się jeszcze kilka razy . A potem zniknąłeś . Ale nim zaczniesz swoją opowieść wyjaśnij mi dlaczego szafiasty nazwał mnie "Madame"...  

Roześmiał się . Lubiłam jego śmiech .

... szafiasty ? Faktycznie , ma coś z szafy . A co do słowa "Madame"  to tak zwraca się tylko do kobiet , które szanuje i bardzo lubi . Znam go już wiele lat i dotychczas zwracał się w ten sposób tylko do dwóch pań ...

... tak ? Ciekawa jestem co o mnie myśli ...    

... kiedyś powiedział mi , że jesteś dobra . Bo kochasz dzieci i zwierzęta ...

I proszę . Coś się wyjaśniło . Misiek mnie zna . A skąd ? Jak blondas mnie śledził to Misiek zapewne też . Powolutku dojdziemy do prawdy . Tej najprawdziwszej prawdy .

... pamiętasz nasze spotkanie w palmiarni ? Szedłem za tobą od samej uczelni . Byłaś smutna . Może zmartwiona . Szłaś powoli z opuszczoną głową . Gdy weszłaś do palmiarni podążyłem za tobą . Znalazłem cię siedzącą na murku . Jeden warkocz miałaś prawie całkiem rozpleciony . Wyglądałaś tak dziecinnie , że serce mi się ścisnęło . Podniosłaś głowę , poznałaś mnie . Uśmiechęłaś się smutno i przesuwając się na murku zrobiłaś mi miejsce . Usiadłem obok ciebie . A ty zadałaś mi dziwne pytanie ...  

... nie przypominam sobie takiej sytuacji . Jednak pamięć jest zawodna . Ale to dziwne pytanie pamiętasz ? ..  

... oczywiście . Zapytałaś mnie dlaczego mężczyźni uważają , że każda kobieta , dziewczyna spieszy się do zamążpójścia ...  

Uśmiechnęłam się . To pytanie męczy mnie i dzisiaj , ale nie będę tego mówiła człowiekowi , który godzinę temu oświadczał mi się na Rynku .

ciąg dalszy nastąpi


Podziel się

komentarze (15) | dodaj komentarz

ZŁOTA KLATKA - ciąg dalszy

wtorek, 18 września 2012 21:53

Podniósł głowę i patrząc mi w oczy dodał :

... tańczyła pani jak anioł ...  

... a widział pan już kiedyś tańczącego anioła ? ..  zapytałam śmiejąc się cichutko .

Na jego twarzy pojawił się uśmiech . Taki szczery i niewymuszony . A on sam odarty z maski powagi był nawet sympatyczny .

... w tej białej sukience i z prowokującym dekoltem na plecach wyglądała pani jak istota z innej planety . Czyli jak anioł ...

... no dobrze . Anioł po komersie wrócił do domu . I koniec bajki ? A gdzie pierwsze oświadczyny i ta nieszczęsna odmowa ?..

... do tego jeszcze daleka droga . Poszukiwania anioła nic nie dały . Przepadł bez wieści . Skończyły się wakacje i wróciłem na uczelnię . Któregoś popołudnia poszedłem do studenckiego klubu i zobaczyłem jak mój anioł wraz z koleżankami świętuje jakieś dobrze zdane kolokwium . Byłyście takie radosne , że moim kolegom oczy płonęły na wasz widok . Siadłem w kącie i nie odrywałem od pani wzroku ...        

Pod koniec prawie przestałam oddychać . Zrobiło mi się słabo . Chyba to zauważył , bo wyciągnął rękę i chwycił moją dłoń leżącą na stoliku .

... spokojnie . Wszystko będzie dobrze . Jestem tutaj ...

Te słowa będę pamiętała do końca życia .

... to pan ...... to pan mnie wtedy uratował ...

Podałam mu drugą rękę w geście podzięki . A on ujął moje dłonie i trzymał je mocno jakby nigdy nie chciał ich wypuścić . Powoli się uspokajałam . To kojące , że naprzeciw siedzi mężczyzna któremu zawdzięczałam życie .

... dlaczego wtedy pan za mną wyszedł ?..  zapytałam po chwili .  

... szukałem pani kilka miesięcy . Znalazłem i pani się pyta dlaczego poszedłem za panią ? To jasne . Chciałem porozmawiać . Nawiązać znajomość . Być obok pani ...

Wspomnienia , które zakopywałam w najdalszym zakątku mózgu wypełzły jak oślizgłe węże . Ciemny korytarz i jakaś szmata zarzucona na moją głowę . Ktoś złapał mnie wpół i ciągnął w nieznane . Broniłam się , kopałam , próbowałam krzyczeć . Ale na próżno . Poczułam , że jestem wleczona po chodniku . Walczyłam ze wszystkich sił . I gdy wydawało się , że już nic mnie nie uratuje usłyszałam te słowa :

... spokojnie . Wszystko będzie dobrze . Jestem tutaj ...

Zdjął mi tą nieszczęsną szmatę z głowy . Objął mocno i przytulił do siebie . A ja beczałam i trzęsłam się jak galareta . Tuszem do rzęs poplamiłam mu całą koszulę , ale nawet nie zwrócił na to uwagi . Widziałam jeszcze jak kilku studentów tłucze jakiegoś jegomościa . To właśnie on wciągnął mnie do ciemnej bramy .

... przepraszam za to , że pobrudziłam tuszem koszulę . I dziękuję za pomoc ...    

... drobiazg . Czy pani wie jak bardzo nie chciałem wypuścić pani z objęć ? Czułem bicie pani serca i byłem najszczęśliwszym człowiekiem pod słońcem ...

... a ja od tej pory nie zejdę wieczorem nawet do własnej piwnicy . A każdy nieznany mi mężczyzna budzi we mnie strach . Próbowałam te przeżycia wymazać z pamięci , ale na próżno . Wracają . I tkwią w mojej podświadomości mimo , że od tego wypadku upłynęło kilkadziesiąt lat ...

ciąg dalszy nastąpi


Podziel się

komentarze (14) | dodaj komentarz

ZŁOTA KLATKA - ciąg dalszy

poniedziałek, 17 września 2012 21:07

Wpatrywałam się w siedzącego naprzeciw nieznajomego . Wygląd ? Wzrost około 176 cm , szpakowate włosy , ciemne oczy . Może troszkę starszy ode mnie . Lekki zarys brzuszka świadczył , że ma siedzący tryb życia . Lub lubi dobrze zjeść . Musiał chodzić na siłownię , bo poruszał się szybko i zwinnie . Lecz gdybym go spotkała gdzieś w tłumie - nie zwróciłabym na niego uwagi . Po prostu niczym szczególnym się nie wyróżniał . Może tylko te oczy . Ciemne . Czasami uśmiechnięte i łagodne . A czasami tnące jak brzytwa . Lub wwiercające się w rozmówcę , że aż ciarki przechodziły po ciele .

Siedzieliśmy naprzeciw  i idiotycznie wpatrywaliśmy się w siebie . No , nie wytrzymałam .

... to o czym porozmawiamy ? ..

Uśmiechnął się .

... a na jaki temat chciałaby pani ze mną porozmawiać ...

Wkurzyłam się . Przecież to nie ja prosiłam o rozmowę ! Już chciałam dosadnie powiedzieć co o tym myślę , gdy szafiasty podszedł , przeprosił i podał mojemu sąsiadowi telefon z komentarzem : ... pilne ...

Pan X wziął telefon i przepraszając mnie przeszedł kilka metrów dalej . Jednocześnie podszedł blondas niosąc kawę i sok . Postawił przede mną filiżankę ze słowami :

... proszę ...

Co za kultura . Grzecznie podziękowałam i popatrzyłam na niego z uśmiechem . Nie wytrzymał .

... wiem , że mnie pani rozpoznała . Proszę nie mówić szefowi , że panią obryzgałem błotem . Przecież chciałem zapłacić za czyszczenie ...

... dobrze , ale coś za coś ...

... słucham ...

... czy wtedy pan mnie śledził ?..

Milczał . Odwrócił się , popatrzył na swojego szefa i usłyszałam ciche : ... tak ...

Matko jedyna ! W co ja wdepnęłam ! O co chodzi ?! Gęsia skórka na plecach szalała , a mózgowe trybiki nabrały prędkości światła . Spokojnie , spokojnie . Tylko spokój może mnie uratować . Wdech , wydech . Wdech , wydech .

Pan X wrócił i przepraszając za ten nietakt dodał , że od teraz nic nam już rozmowy nie przerwie . Kurczę , jakbyśmy wcześniej o czymś gadali !  

... to na czym skończyliśmy ? .. zapytałam .

Znów się uśmiechnął .

... lubię pani oryginalne poczucie humoru ...

... czyli będziemy rozmawiali o mnie ...  

... o pani i o mnie ...

... to zamieniam się w słuch ...

Odwrócił się do szafiastego i usłyszałam : ... koperta ... Łysy wstał , wsunął łapsko do wewnętrznej przepastnej kieszeni swojej marynary , wyciągnął dużą pękatą kopertę i podał Panu X .

Teraz to już wdechy i wydechy nie pomagały . Serce tłukło się jak szalone . Zaczęłam pić kawę i po pierwszym łyku stwierdziłam , że to biała kawa z expresu bez cukru . Taka jaką zawsze tutaj zamawiam . Tylko dlaczego to mnie nie zdziwiło ?  

... to zaczynamy ...

Podniosłam wzrok i ujrzałam w ręce mojego sąsiada zdjęcie czarno - białe . Format pocztówki .

... poznaje pani ?..  

Pewnie , że poznałam . Zdjęcie z komersu . Stoję bokiem rozmawiając z jakąś dziewczyną . Mam na sobie sukienkę którą sama zaprojektowałam . Oryginalna i niebanalna w kolorze ecru . Z tyłu dekolt prawie do pasa przetykany wąziutkimi paseczkami w tym samym kolorze . Paseczki wyraźnie odbijały się od moich ciemnych pleców . Spojrzałam na sąsiada pytająco .

... ja też byłem na tym komersie ...

... i ...

... i raz udało mi się z panią zatańczyć oraz zrobić to zdjęcie ...

... i ...

Roześmiał się .

... no dobrze . Gdy weszła pani na salę pod rękę z jakimś przystojniakiem to myślałem tylko o jednym . Żeby chociaż raz z panią zatańczyć . Przystojniak już na początku się spił i zasnął na ławce przed budynkiem , ale do pani dopchać się nie można było . Jednak w końcu udało się i zatańczyłem ...

Zamilkł . Chyba wrócił pamięcią do tych czasów . A ja na próżno starałam się przypomnieć jak wtedy wyglądał mężczyzna , który teraz siedział naprzeciw mnie .

ciąg dalszy nastąpi .


Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

ZŁOTA KLATKA

niedziela, 16 września 2012 19:48

Dzień jak wiele innych . Wnusię przekazałam drugiej babci a sama ruszyłam do miasta . Po drodze przygotowywałam plan zajęć na następny dzień . Przede wszystkim co jeszcze uporządkować , bo remont dwóch następnych pokoi zakończony . Ale żeby po tym piekielnym bałaganie posprzątać trzeba czasu i dobrej organizacji . Spotkałam dwie znajome , z którymi zamieniłam kilka zdań . Trochę poużalałam się im nad swoją samotnością , że wszystko muszę robić sama  i nie ma nikogo chętnego do pomocy .

... a znajdź w końcu jakiegoś faceta i będziesz miała z kim pogadać czy okna umyć ... doradziła jedna z nich .

Parsknęłam śmiechem . Na pewno kilku ustawi się w kolejce do mycia okien .

W radosnym nastroju wkroczyłam na Rynek . Nagle usłyszałam obok siebie lekko zziajany głos :

... przepraszam , czy mógłbym zadać pani pytanie ?..

Pytanie ? Dlaczego nie . Mam doskonały nastrój , w duszy mi śpiewa , więc posłucham o co nieznajomy chce mnie zapytać .

... to jakaś sonda uliczna , czy bardziej osobiste pytanie ... zapytałam z uśmiechem .

... osobiste ...

... jak nie nazbyt krępujące to słucham ...

 Przełknął ślinę i zaczął nerwowo pocierać swoje ręce .

... czy wyszłaby pani za mnie . To znaczy ... czy mółbym prosić o pani rękę ...  

Parsknęłam takim śmiechem , że kilku przechodniów przystanęło .

... a to dobre ! Jak one w takim tempie pana znalazły ? Że też udało im się kogokolwiek namówić na taki zwariowany dowcip ...

... dowcip ? Nie rozumiem ...

... rozumie pan , rozumie . Proszę wrócić do naszych wspólnych znajomych i powiedzieć , że nie dałam się wkręcić . Ale przynajmniej się pośmiałam ...

Patrzył na mnie ze zdziwieniem . A do mnie powoli docierało , że człowiek nie wie o czym ja mówię . Przestałam się śmiać i spojrzałam wnikliwie na nieznajomego .

... czyli to nie żart ... stwierdziłam .

... nie ...

... i pan tak na poważnie ?..

... bardzo poważnie ... po raz pierwszy się uśmiechnął .

... no to mamy problem , bo ja nie szukam męża ...

... już drugi raz daje mi pani kosza . Ale tym razem proszę o rozmowę ...

I tutaj brutalnie mówiąc zapomniałam języka w gębie . Jaki drugi raz ?! Człowieka widzę pierwszy raz w życiu . Mam jakieś omamy ? A może to wszystko mi się śni ? Wyciągnęłam rękę i uszczypnęłam się . Zabolało .

... dobrze . Możemy porozmawiać , ale nie widzę sensu w tym co pan mówi ...  

...wyjaśnię , ale proszę dać się zaprosić na kawę ... Kiwnęłam głową w geście zgody i ruszyliśmy przez Rynek . Wzrok mam sokoli i od razu dojrzałam dwóch mężczyzn , którzy w odległości około trzech metrów snuli się za nami . Jeden szafowaty o szyi byka i na dodatek łysy . W wyjątkowych przypadkach mógłby z powodzeniem służyć jako parawan . Drugi szczuplejszy , blondyn o dziwnie znajomej facjacie .

... czy to pana znajomi ?.. zapytałam .

Chwilkę się zastanowił .

... tak , współpracownicy ...

... to tak się teraz takich nazywa ? Współpracownicy ?..

 Uśmiechnął się , ale nic nie odpowiedział . Po plecach szalała mi gęsia skórka , a moje trybiki mózgowe nabrały prędkości . Co robić ?  

... może usiądziemy tutaj . W tej kawiarence pod gołym niebem . Lubię patrzeć na ludzi ... zaproponowałam chytrze .  

Chyba mnie przejrzał , bo znów się uśmiechnął . Lecz nie oponował . Usiedliśmy przy stoliku , a gorylowaci przy drugim . Odwrócił się do blondasa i coś powiedział . Ten wstał i zniknął w kawiarni .

A ja w tym czasie ekspresowo kombinowałam - kto chodzi z taką obstawą ?

Prokurator ? Znany polityk ? Bogaty biznesmen ? Mafioso ?

I co ja - starsza pani - robię w takim towarzystwie ?

A drugie pytanie nasuwało się samo . Dlaczego się zgodziłam na rozmowę ?

Może dlatego , że lepiej poznać zamiary wroga . Tylko czy to wróg ? A może przyjaciel ?  

ciąg dalszy nastąpi.


Podziel się

komentarze (10) | dodaj komentarz

MOGŁABYM

sobota, 15 września 2012 21:30

Mogłabym napisać , że miałam sen . Nieziemski , niesamowity , niewiarygodny i wręcz nie z tej ziemi . Ale ... nie napiszę .

Mogłabym napisać , że urzeczywistniłam swoje marzenie i napisałam scenariusz . Dramatu , melodramatu , romantycznej komedii . Ale ... nie napiszę .

Mogłabym napisać , że moja wyobraźnia spłatała mi niesamowitego figla i umieściła mnie w wirtualnym lub bajkowym świecie , gdzie wszystko zdarzyć się może . Ale ... nie napiszę .

Bo to co się zdarzyło zmieniło moją rzeczywistość . A właściwie sposób pojmowania tego co widzę lub czuję . Natomiast moją umiejętność przewidywania już włożyłam między bajki . Gdybym wiedziała co się wokół mnie dzieje to uniknęłabym tego co mnie spotkało . A może nie ...

Żyję i wracam na blogowisko  . Wkurzona i zła na siebie , że patrzyłam na niektóre sytuacje przez różowe okulary . Może pomyślicie , że dobrze mi tak . Niech będzie .

Swoją opowieść rozpocznę jutro wieczorem , bo dzisiaj odpowiem na komentarze i zacznę odwiedzać zaprzyjaźnione blogi . Czeka mnie sporo czytania . Do jutra .


Podziel się

komentarze (14) | dodaj komentarz

niedziela, 23 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  109 581  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Piszę o swoim życiu , o zmaganiu się z codziennością i o radościach . Dzielę się wspomnieniami śmiesznymi lub smutnymi .

Statystyki

Odwiedziny: 109581

Lubię to

Horoskop

Wodnik

Nie lekceważ uderzenia przez skrzydło motyla....Wszak nawet kamień ulega sile kropelek wody. To co otrzymasz z łatwością - nigdy nie przysporzy ci prawdziwej satysfakcji.

więcej na horoskop.wp.pl